Czas na przedstawienie codziennej, "spacerowej" stylizacji wspomnianej (i z lekka widocznej) w notce "Spring is Coming" :)
Brakującym elementem o którym wspominałam jest (ta-daaaa) szyfonowa chusta >D
Tak, wiem, mało oryginalne, ale cóż poradzę, że ten motyw chodził za mną od czasów głębokiego firana-gotyku?
Poza tym chyba każdy miał już zdjęcia z czarną, szyfonową chustą/welonem, tak więc przyszła pora i na mnie. Zdjęcia robione były na terenie Zamku Dzikowskich w Tarnobrzegu, konkretnie przy wejściu do byłej kuchni zamkowej (na nieszczęście niemal całkiem zrujnowanej). Nie muszę chyba dodawać, że stylizacja uwieczniona została zwyczajowo malutkim, starym aparatem cyfrowym. Tak bardzo go nie cierpię :c
Zdjęcia robione były podczas spaceru, pogoda (jak na marzec) całkiem nieźle dopisała. Niby nie mam podstaw do narzekania, ale... no właśnie. Ale. Wszystko szło gładko, dopóki tuż obok nie zaparkował furgon straży miejskiej w celu "pooglądania". Państwo byli niezwykle mili, podobnie jak ich komentarze, ale tak się przez to spięłam, że nie byłam w stanie wykrzesać z siebie jakiejś normalniejszej, lekkiej, "zwiewnej" pozycji :'D
| * ileż można się na kogoś "paczeć"? ._. * |
Spojrzenia ludzi nigdy mnie nie peszą i szczerze mówiąc nie wiem skąd u mnie taka reakcja. Najwyraźniej musiałam mieć coś na sumieniu >D
Ekhm, dość tego smęcenia, czas w skrócie przedstawić stylizację: sukienka to oczywiście JSK od Bodyline. Czarna, prosta (wręcz klasyczna), po odpruciu kokardek idealnie pasuje do casual gothic lolity. Szyfonowa bluzka pochodzi ze zwykłej sieciówki (kupiona bodajże na szafie). Posiada uroczą stójkę oraz delikatne bufki, długo polowałam na cudeńko w tym stylu ♥
Szyfonowa chusta z wyszytym kwiatowym motywem trafiła w moje łapki w second handzie. Najśmieszniejsze jest to, że kupiłam ją jakieś... sześć lat temu? Cały ten czas spędziła w odmętach szafy a ja płakałam, że nie posiadam tego typu szala. No cóż, skleroza :x
Nie chcąc przesadzić z ilością biżuterii postawiłam na dwa sznury czarnych perełek oraz klucz z Restyle "Key to Wonderland". Do tego dwa pierścionki: jeden z czarnym oczkiem (nawiązujący do perełek), drugi kandelabrowy (który uwielbiam łączyć z wisiorem-kluczem).
Na spacer wybrałam się z torebką-książką "Magic Spells Notebook". Mieści wiele niezbędnych na dłuższych wyprawach skarbów, jak np. sweterek, puder, portfel, szczotka do włosów, coś do picia...
I wcale nie uważam, że jest za duża ;>
Kiedy zaczyna robić się ciepło można szaleć z rajstopami.
Jest to jeden z moich ulubionych wzorów, niezwykle misterny a zarazem delikatny. Do tego gotyckie sznurowane kozaki od Pana Jana, zdecydowanie formuła jeden w kategorii buty jesienno-zimowo-wiosenne.
Jest to jeden z moich ulubionych wzorów, niezwykle misterny a zarazem delikatny. Do tego gotyckie sznurowane kozaki od Pana Jana, zdecydowanie formuła jeden w kategorii buty jesienno-zimowo-wiosenne.
Włosy, z racji pośpiechu, ozdobiłam w najprostszy z możliwych sposobów: czarą różaną opaską od Menoy oraz kilkoma różami-spinkami z H&M. Dają efekt różanej tiary, który uwielbiam ponad wszystko ♥
Uwielbiam tę porę roku, kiedy pogoda pozwala chodzić w stylu lolita fashion: kiedy jest na tyle ciepło, by móc chodzić bez płaszcza i na tyle chłodno, by pozwolić sobie na porządne podhalczenie. Szkoda, że taka aura z reguły nie trwa zbyt długo i już teraz upał daje się ostro we znaki :c
Gratis:
-Pani rękawiczko, doszły mnie słuchy, jakoby nie pasowałaby Pani do tej stylizacji :c
-Brednie Szczurciu, czyste brednie - rzekła Pani rękawiczka *a jej siostra bliźniaczka niemo przytaknęła* >D
