niedziela, 15 września 2013

Dream of Lolita Midsummer Night's Dream JSK

Tytuł tej notki powinien brzmieć: "Dream of Ita - Midsummer Night`s Nightmare JSK"

Czyli krótka historia o tym, że coś takiego jak custom size dla DoL oznacza "pozszywajmy randomowe kawałki materiału, które mamy na zbyciu". Jest to także opowieść o pewnym noobie, który zapragnął printowej kiecy, oraz pouczenie, dlaczego lepiej słuchać rad osób bardziej obeznanych w temacie LF.
Taaak. Ale chyba każdy lubi uczyć się na własnych błędach, tak więc po kolei. 
 

Od dawna chorowałam na ten print. Bardzo. No może nie do końca tak bardzo, gdyż nie skusiłam się  na oryginał...
Zakup postanowiłam zrealizować za pośrednictwem Clobby, było to moje pierwsze zamówienie od DoL. Jako, że na stronie istnieje informacja o możliwości zamówienia custom size, postanowiłam zdecydować się na tę opcję (standardowy wymiar miał zaledwie 80 cm w biuście). Sukienka została kupiona na samym początku lutego, do pośrednika dotarła 6 kwietnia. Jak się okazało, pomimo podania wymiarów, Chińczycy zmaścili tę najważniejszą część - biust. Oto zdjęcia, które dostałam od Martina:



 Jak widać, sukienka ma w biuście ok. 70 cm... podczas gdy w moim zmówieniu wyraźnie widniało 85 cm. Jedyne 15 cm różnicy.
Martin zdecydował odesłać sukienkę do DoL w celu dokonania poprawek. Musiałam czekać kolejne miesiące, w międzyczasie dowiedziałam się, że... brakło im czarnego materiału. Ostatecznie 25 czerwca sukienka została do mnie wysłana. Coś mnie jednak tknęło - chociaż prosiłam Martina o zdjęcia poprawionej sukienki, nie otrzymałam ich. Teraz już wiem dlaczego...

Sukienka faktycznie została "poprawiona". Po wzorze na ramiączkach oraz braku motylka w górnym rogu w części biustowej widać, że materiał jest inny. Jedyny mankament to fakt, że wymiary pozostały praktycznie bez zmian...

 Powiem więcej: sukienka ma w biuście tyle samo, co przed poprawką, za to długość części "biustowej" sprawia wrażenie, jakby została skrócona. Tak czy inaczej... nie wygląda to dobrze. Tym bardziej, że od lutego w biuście przybyło mi kilka centymetrów i dobiłam do magicznej bariery... nie ważne. Sukienka w biuście jest za ciasna. Ale i to nie koniec! W biuście materiału jest za mało, ale pod pachami materiał odstaje tak, jakby pachy miały być wypukłe. Ciężko to opisać, postaram się kiedyś zrobić zdjęcia. Tak czy inaczej, jeszcze nigdy nie widziałam tak zmaszczonej sukienki.
Dodam też, że na podstawie tych samych wymiarów szyta była JSK Surface Spell, która pasuje na mnie idealnie.
Szczerze mówiąc czuję rozczarowanie względem pośrednika. Z jednej strony wysłał sukienkę do poprawki, z drugiej jednak machnął ręką na fakt, że po odesłaniu wymiary dalej są złe. Poza tym na stronie Clobba w dalszym ciągu istnieje możliwość zamówienia czarnej wersji, więc WTF? Czy przypadkiem nie brakło materiału? A jeśli go "dodrukowano", to dlaczego tak bardzo poskąpili go w mojej JSK? D:

Skoro już wiemy, że krój jest be, zobaczmy jak ogólnie prezentuje się sukienka. Aparat (jak zwykle) przekłamuje kolory, sukienka jest zdecydowanie czarna:


Na leżąco sukienka wygląda niczego sobie. 


Część biustową już omówiłam. Ramiączka podobnie jak w VR od DoL rozszerzają się ku górze, od wewnętrznej części obszyte są koronką:


Z przodu znajdują się 2 kokardki, całkiem nieźle wykonane. Także do koronki nie mam żadnych uwag (oprócz tego, że jest jej kilka rodzajów):


Z tyłu znajduje się shirring, umożliwiający wciśnięcie mi biustu w kiecę, możliwe jest też sznurowanie sukienki (wstążki się pozbyłam, nie ma najmniejszego sensu jej tam zostawiać):


 Aby lepiej dopasować sukienkę w... talii? Pod biustem? Gdzieś pomiędzy biustem a talią, mamy waist ties. Także kompletnie bezużyteczne, ponieważ sukienka opina mnie jak rasowego fatty chana.

 

Guziczki od waist ties to paskudne, plastikowe "perełki", kojarzące mi się z zabezpieczeniami przed kradzieżą, jakie znajdują się na ubraniach w sklepie. Ach, od razu wspomnę, że gdzieniegdzie wystają sobie nitki (i tak jest ich dużo mniej, niż miało to miejsce w przypadku sukienki od Dear Celine).


Sukienka jest bardzo rozkloszowana, jej dół obszyto falbaną:


Dość mizernie marszczona, ale może to i lepiej...
Przy okazji widać pewną dziwną rzecz - print znajduje się wysoko, natomiast na samym dole jest całkiem spora przestrzeń pomiędzy nim a falbaną.


Teraz przejdę do bardziej radosnej części, czyli printu. Jest całkiem niezłej jakości, dość wyraźny. Nie znalazłam błędów (a może nie chciałam ich szukać?):


W tym miejscu warto wspomnieć o materiale, z jakiego sukienka jest wykonana. Jest on niezwykle cienki, prześcieradłowy. Niby w sam raz na lato... pocieszając się dalej wmawiam sobie, że przynajmniej halka nie będzie zgniatana pod jego ciężarem.


Kontynuujmy podróż przez koszmar. Zaglądając pod spód sukienki natknęłam się na coś takiego:


 Nie no, w sumie nie chcę wiedzieć w jaki sposób powstały te plamy. Na szczęście nie są widoczne po drugiej stronie, na princie.


Z boku sukienka posiada wszyty zamek, który z racji mych jakże obfitych kształtów dość ciężko chodzi w górnej części. Och, ciągnąca się niteczka ~~~~

Na sam koniec zostawiłam podszewkę. Niestety, jest przyszyta bardzo dobrze, co utrudni mi (potencjalne) przerabianie sukienki. Może na spódnicę? Może spróbuję przedłużyć część od tułowia, aby układała się jakoś lepiej? Czas pokaże.

 

Zanim jednak zdecydują się przerabiać sukienkę, postaram zrobić się z nią jakąś stylizację. Może nie okaże się aż tak tragiczna?

Podsumowując:

Sukienka dostaje 2/5

- dwa razy zmaszczony krój;
- plamy;
- wystające nitki;

O ile nad zamówieniem czegoś od Dear Celine jeszcze się zastanowię, o tyle z usług DoL całkiem zrezygnuję.

5 komentarzy:

  1. uu niedobrze wyglada ja mam od Dola owieczki i sa bardzo przyzwoite i wygodne i zadnych hockow klockow z rozmiarem, ale tu jest masakra, wspolczuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest czego współczuć, oj jest...
      Sprzedawać się jej nie opłaci, poza tym print jest fajny. Jedyne co mi pozostaje to wziąć nożyce w ręce, pociąć ją na części pierwsze, odpalić maszynę do szycia i dać się ponieść wyobraźni >D

      Usuń
    2. wiesz co ja sprzedalam moje amorki za drozej niz kupilam mimo ze napisalam jakie byly ch... owe :D ale to na zagranicznych sejlsach takie rzeczy przechodzą

      Usuń
    3. A była dostępna dalej w sprzedaży? Ludzie chyba nie są tak naiwni, żeby kupować używaną drożej niż nową (chyba, że kupiłaś ją z drugiej ręki?) :o

      Usuń
  2. Moim zdaniem uczenie się na błędach a nawet rady innych osób lepiej obeznanych z daną "marką" niewiele pomagają - smutna prawda jest taka, że wszystko zależy po prostu od szczęścia. Mnie po zakupie czterech fantastycznych sukienek z Infanty nagle trafił się kiepsko uszyty płaszcz. Natomiast zamawiając płaszcz z Białym Królikiem od DoL miałam wrażenie, że straszliwie ryzykuję, a dostałam płaszczyk zdecydowanie powyżej moich oczekiwań. Nie ma reguły, zawsze jest jakieś ryzyko. Chyba tylko Bodyline jest w tej kwestii bezpieczny:'D

    Co tu dużo mówić, szkoda kiecki, bo print faktycznie ładny i czarna wersja prezentuje się lepiej niż przypuszczałam. Fajnie by było spróbować ją przerobić (spódnica byłaby zacna♥), chociaż z drugiej strony nie naprawi to położenia samego printu, a jest on zdecydowanie za wysoko. Być może sprzedaż jest jednak lepszym rozwiązaniem. Jak wspomniała Dextella, na zagranicznym portalu może osiągnąć niezłą cenę.

    OdpowiedzUsuń