środa, 8 kwietnia 2015

Dr. Martens Diva Darcie (black) - sznurowane gotyckie botki

Martensy z serii Diva od zawsze były moim marzeniem - taka mała miłostka od pierwszego wejrzenia. Przeszkodę nie do ominięcia stanowiła jednak cena - coś w okolicach pół tysiąca złotych. Jakaż więc wielka była moja radość, gdy udało mi się wypatrzyć model Diva Darcie na CM po stosunkowo okazyjnej cenie? Co prawda nie będę ukrywać, że gdyby były to Diva Regina, to  moja radość sięgnęłaby zenitu i mogłabym umrzeć spokojnie. Model Diva Regina od Diva Darcie różnią piękne, ozdobne elementy, które nadają butom naprawdę królewskiego charakteru. Są one jednak dość unikatowe i rzadko spotykane, dlatego też na obecną chwilę cieszę się z tych oto maleństw:


oraz tego, że trafiły do mnie niemal nieużywane, w oryginalnym opakowaniu. Poprzednia właścicielka miała je na nogach raptem parę razy, co zresztą widać po podeszwach i flekach. Przyznam, że dokonując zakupu wcale nie byłam do końca przekonana, czy będzie to dobra decyzja: zdjęcia wykonane przez poprzednią właścicielkę zasiały we mnie ziarno zwątpienia co do ich stanu i już byłam gotowa zrezygnować z kupna. Stwierdziłam jednak "raz kozie śmierć" i - na szczęście - dokonałam wpłaty. Buty po przybyciu do mnie okazały się być w stanie bardzo dobrym. Posiadały normalne, typowe dla obuwia skórzanego ślady użytkowania w postaci lekkich zagięć skóry w miejscach, w których materiał zwykle się zgina (czyli w okolicach palców oraz nad piętami).


Pierwsze wrażenie po wyjęciu butów z opakowania było jak najbardziej pozytywne: wykonane są z dobrej jakościowo, grubej skóry naturalnej. Obcas wygląda na imitację drewna, natomiast podeszwa wykonana jest z gumy (internety mówią coś o kauczuku, natomiast oznaczanie na butach wskazuje jedynie syntetyk). Nie zmienia to jednak faktu, że buty - pomimo tego, że jest to masowa produkcja - zdają się być wykonane bardzo starannie. Czas pokaże, czy jest tak w rzeczywistości.


Miałam już okazję trochę w nich pochodzić i bez wahania stwierdzam, że są wygodne. Dzięki dobremu wyprofilowaniu nogi nie męczą się prawie wcale. Obcas ma około 8cm, natomiast podeszwa w najwyższym miejscu 2cm. Buty są bardzo stabilne, można w nich pewnym krokiem przedzierać się nawet przez najgorsze chaszcze >D Antypoślizgowa podeszwa także miała już okazję zdać egzamin: nie straszny jej ani lód, ani śnieg, ani też wypolerowane podłogi galerii handlowych.

Produkty firmy Dr. Martens są znane i cenione nie tylko ze względu na jakość, ale także ze względu na poduszki powietrzne umieszczone na pięcie/w podeszwie, gwarantujące wygodę użytkowania. Z ciekawości obejrzałam dokładnie swój egzemplarz i nic takiego nie wymacałam/nie zauważyłam. Nie jestem jednak pewna czego dokładnie powinnam szukać: jakiejś miękkiej podusi? Buty na piętach są takie same, jak i w pozostałych miejscach wkładki. Może chodzi o samą podeszwę, pod całym butem? NIE WIEM. Nic specjalnego nie zauważyłam. Dla mnie są po prostu wygodne, tak samo jak np. sznurowane botki od Jana P. czy pierwsze lepsze Bodyline.


Buty posiadają lekko zaokrąglone noski. Niby nie są to glanowate nochale, kojarzące się z butami klauna, ale podczas uwieczniania pewnego outiftu miałam troszkę problemów z ustawieniem stóp w taki sposób, aby uniknąć tego efektu. Nie mam pojęcia dlaczego, gdyż na zdjęciach do tej notki wszystko wygląda ok ._. Być może to moje wypaczenie, być może to sroga rzeczywistość - za jakiś czas będzie to można ocenić samemu.


Sznurowane botki to najcudowniejsza rzecz na świecie ♥ Wiem, że to bardzo odległe skojarzenie, ale taka wysokość buta + sznurowanie kojarzy mi się z obuwiem Sailor Jupiter >D Co prawda fason i kolor buta nie do końca ten, ale ze skojarzeniami ciężko walczyć.
Buty posiadają po osiem dobrze osadzonych oczek. Do dołączonych sznurowadeł mam jednak drobne obiekcje: co prawda żadne z nich nie pruje się, ale zaczynają mnie lekko irytować, gdyż lubią się rozwiązywać w najmniej spodziewanych momentach. Najprawdopodobniej będę musiała rozpatrzyć wymienienie ich na inne.


Symbole oryginalności butów: wytłoczone w okolicach pięt krzyże - logo Dr. Martensa oraz żółto-czarne metki z napisem "Air Wair with soles bouncing", na widok których rodzicielka jednym tchem rzekła "utnij te paskudne dziadostwo, po co ma tak dyndać, żółty do niczego Ci nie pasuje, masz nożyczki" - oczywiście nie odcięłam tego symbolu "lansu", chociaż ręce mnie świerzbią by to zrobić. Nigdy nie przepadałam za metkami wystającymi z tyłu cholewek, jednak perspektywa tego, że pozostałości metek mogą zahaczać o rajstopy i je zaciągać (lub co gorsza, że szwy przy lamówce uległyby poluzowaniu), skutecznie powstrzymuje mnie od majstrowania przy nich.


Buty, chociaż nie szyte na wymiar, pasują na moją nogę niemal idealnie. Udało mi się trafić na odpowiedni rozmiar i jedyną rzeczą, do której mogę się przyczepić, to lekki luz u góry cholewek (jako osoba o wyjątkowo patykowatych łydkach praktycznie zawsze mam tego typu obiekcje w przypadku botków/kozaków).
Diva Darcie (w przeciwieństwie do siostrzanych Diva Regina) nie posiadają żadnego "ułatwienia" podczas zakładania w postaci zamka. To bardzo dobrze, ponieważ wymiana zamka w bucie to chyba troszkę inna liga cenowa, niż wymiana zamka w sukience.


Na nogach wyglądają zgrabnie:


Może troszkę jak kalosze na obcasach, ale i tak je uwielbiam >D


Buty dostają 5/5

Nie wydaje mi się jednak, aby sam produkt był wart tych 400-600zł (widywałam różne ceny, a zamawianie z zagranicy, ze względu na trudności w zdobyciu tego modelu Martensów w Polsce, przechyla szalę cenową zdecydowanie w kierunku 600zł). Osobiście nigdy nie zdecydowałabym się na zakup po cenie oryginalnej, ponieważ za mniej więcej takie same pieniądze można otrzymać produkt szyty na zamówienie, dostosowany do indywidualnych potrzeb (co w moim przypadku oznacza, że w okolicach łydek cholewka układałaby się nieco lepiej).

Buty są bardzo dobrze wykonane i wygodne. Jeśli ktoś ma zatem szansę kupić je w rozsądnej cenie (lub stać go by zapłacić cenę sklepową) niech się nie waha - warto :)

12 komentarzy:

  1. Buty są genialne! Ja osobiście ubieram się inaczej, ale i tak przypadły mi do gustu ^^
    Świetny blog! Może zacznę wpadać częściej?
    Pozdrawiam i zapraszam
    http://julia-and-lifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten model jest dość uniwersalny i pasuje zarówno do stylów alternatywnych, jak i zwykłych codziennych zestawów. Przede wszystkim liczy się wygoda, a te buty zdecydowanie nadają się na długie wyprawy ;)

      Usuń
  2. też ostatnio udało mi się je dorwać! są rewelacyjne :) ale mam ten sam problem co Ty - góra jest dużo za szeroka. żałuję, że nie można ich bardziej ścisnąć, ale mam nadzieję, że nie wpłynie to na użytkowanie :) porównując je do innych obcasów, które miałam okazję sprawdzić, muszę przyznać, że są bardzo komfortowe i polecam na nie polować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszam się tym, że w innych butach góra odstaje mi jeszcze bardziej. Mając wąskie łydki trzeba niestety stawiać na buty na wymiar, a o dobrego szewca strasznie ciężko :c

      Usuń
  3. Jakie fajne! :) Moja pierwsza myśl po ich zobaczeniu [a właściwie druga] była podobna do tego, co mówiła Twoja mama, strasznie nie lubię tych metek. D: Jakoś nigdy mi się nie podobały.
    Za to z przodu butki wyglądają super! A co do skojarzeń - moje zimowe buty z podstawówki zawsze kojarzyły mi się z obuwiem Hay Lin [ z Witch]. XD
    Mam nadzieję, że ja w końcu znajdę fajne butki zimowe, pan Jan gdzieś tam siedzi w lesie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W glanach miałam dokładnie ten sam problem z odstającymi metkami. Nawet jeżeli firma to na dobrą sprawę jakieś no name i nikt nigdy o niej nie słyszał, to z tyłu obowiązkowo musi być wszyte szorstkie, materiałowe badziewie, które zahacza o rajty albo długie, szyfonowe spónice :c
      Pan Jan na jesieni wpadł w sen zimowy i do tej pory się nie obudził >D

      Usuń
  4. Ostatnio wypatrzyłam parę na Allegro, ale nie udało mi się wygrać licytacji. Okropnie żałuję, bo poluję na nie od dobrych kilku lat.
    Prezentują się wyśmienicie. Gratuluję łupu. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno na allegro widziałam Divy w kolorze złota z czarną koronką, w licytacji. Dość tanio powinny pójść, bo nikt nie podjął się licytowania za jakieś 190zł. Jest zatem szansa, że trafisz na czysto czarny model za jakiś czas, nie poddawaj się :D

      Usuń
  5. Śliczne są! Oczyma wyobraźni widzę je razem z moimi lolicimi sukienkami... ale zaraz... mam 30 par butów ヽ(≧Д≦)ノ
    A szkoda... chyba bym w nie zainwestowała, zwłaszcza, że firma godna zaufania.

    http://cute-world-by-iris.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 30 par butów brzmi nieźle! Przy takiej ilości jeszcze jedna para nie zrobi Ci większej różnicy >D

      Usuń
  6. Hej, marze onich. Nie chcesz juz sprzedac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie planuję ich sprzedaży :)

      Usuń