Nadszedł czas na kolejną stylizację. Tym razem nie stoi za nią nic wymyślnego - ot, po prostu zwykła stylówa z kotami w roli głównej :)
W ramach szczególnego wyjątku postanowiłam umieścić zdjęcie z uśmiechem - raz na jakiś czas chyba
można >D Tym bardziej, że jest to luźniejszy, casualowy wręcz zestaw.
można >D Tym bardziej, że jest to luźniejszy, casualowy wręcz zestaw.
Dlaczego casualowy? Ano, świadczy o tym choćby długość spódnicy. Niestety, Dream of Lolita podrabiając Putumayo nie spisało się najlepiej i "zaoszczędziło" na materiale (chociaż ciężko jest mi oprzeć się wrażeniu, że oryginał wcale nie jest jakoś specjalnie dłuższy). Cat Window (tak bowiem nazywa się ten model spódniczki) jest jedną z najkrótszych lolicich rzeczy w mojej garderobie (i zarazem jedną z najbardziej uroczych ♥).
Niestety, na zdjęciach nie skupiałam się na robieniu zbliżenia na nadruk, ale można go obejrzeć ***tutaj***.
Zastawiam się jak to w ogóle możliwe, że to druga z kolei stylizacja ukazująca połączenie czerni i bieli? Chyba naprawdę zaczynam przekonywać się do tych kolorów ;)
Podobnie jak poprzednim razem gdy robiłam zdjęcia z użyciem tej spódniczki zabrałam ze sobą torebkę Restyle "Gothic Windows". Motyw okien na spódnicy i teczce w moim mniemaniu idealnie ze sobą współgra i nie zrezygnuję z tego połączenia. Jako, że nie ma upałów, pod spódniczkę mogłam zaaplikować odpowiednią ilość halek. Tak, jak lubię najbardziej (poza tym świetnie grzeją).
Podobnie jak poprzednim razem gdy robiłam zdjęcia z użyciem tej spódniczki zabrałam ze sobą torebkę Restyle "Gothic Windows". Motyw okien na spódnicy i teczce w moim mniemaniu idealnie ze sobą współgra i nie zrezygnuję z tego połączenia. Jako, że nie ma upałów, pod spódniczkę mogłam zaaplikować odpowiednią ilość halek. Tak, jak lubię najbardziej (poza tym świetnie grzeją).
Do kociej spódniczki idealnie pasuje szyfonowa koszula od Infanty "Moon's Elegy".
Nareszcie udało mi się odkryć co takiego mi w niej nie pasowało: były to mankiety rękawków. Od samego początku były strasznie szerokie, tak że bez rozpinania guzików mogłam wsunąć przez te (teoretycznie) wąskie miejsce całe dłonie. Poprawiłam ten mankament przeszywając guziczki troszkę dalej, dzięki czemu mankiety są bardziej dopasowane w nadgarstkach. W moim odczuciu koszula przestała sprawiać wrażenie zbyt dużej ze smętnie wiszącymi, przydługawymi rękawami. Mała zmiana robi różnicę ;)
Postawiłam zaszaleć z włosami: zrobiłam fale (które w trakcie robienia zdjęć zaczęły znikać </3) oraz wpięłam kilka czarnych róż, do których przypięłam dwa sznury białych perełek (tak, takie szaleństwo tylko w moim wykonaniu! :P ). Były one dołączone do którejś z sukienek zamawianych na taobao, najprawdopodobniej do czarnej, "żakardowej" JSK od Dear Celine "Early Summer Bride".
Dlaczego najprawdopodobniej? Ano, ponieważ to właśnie przy niej byłam zaaferowana słabym wykonaniem do tego stopnia, że zapomniałam opisać dołączonych do sukienki kokardek (a z nimi zapewne i koralików). Dopiero ostatnio odgrzebałam z odmętów szafy dwie małe, urocze kokardki z motywem szachownicy (aczkolwiek za pochodzenie perełek w dalszym ciągu ręki sobie nie dam uciąć - usprawiedliwiają mnie skleroza oraz jakże podeszły wiek >D )
Kolejna
mała zmiana, którą od jakiegoś czasu wprowadzam to makijaż. Mocno
pomalowane oczy to nie moja domena i raczej nigdy nie przekonam się do
tego typu zabiegu, ale czasem wystarczy zwykłe podmalowanie brwi czy
użycie czerwonego błyszczyka (który i tak wyszedł dziwnie różowo), aby
sprawić, że twarz wygląda nieco żywiej. Muszę zacząć poważnie pracować
nad malowaniem się :x
Pierwsze skrzypce w całej stylizacji grają kocie rajtki kupione u Tofu Rangers.
W połączeniu ze sznurowanymi kozakami na platformie rajstopy z kotkami tworzą udaną iluzję naprawdę długich i szczupłych nóg. Chyba jednak nie ma nic lepszego niż buty szyte na zamówienie. Chodzę w nich bardzo często i nawet na mrozie i śniegu sprawują się świetnie.
Pora na biżuterię, oczywiście w kolorze srebra. Nie tylko dlatego, że stylizacja czarno biała i że śnieg w tle, ale przede wszystkim dlatego, że każdy inny kolor gryzłby się z guzikami koszuli - ostatnimi czasy strasznie rani to moje oczy (podobne problemy przeżywam podczas wybierania biżu do gorsetów,
ale szkoda tutaj o tym pisać >D ).
Do tej stylizacji idealnie pasował pierścionek z głową ptaka (w końcu koty uwielbiają polować na ptactwo), motylem (kto nie widział kota skaczącego za motylami niech wie, że stracił niezłe widowisko) oraz samym kotem leniwie oplatającym palec (a może przyczaił się do skoku i uważnie obserwuje co dzieje się na innych palcach?).
Na szyję trafił srebrny zegarek z motywem płatka śniegu (pożyczony od Lubego, bez którego nie byłoby tych zdjęć ♥).
Tej zimy śniegu nie było zbyt wiele.
A szkoda - zdjęcia na jego tle wychodzą bardzo ciekawie ♥P.S. Jeśli ktoś choćby wspomni, że do kociej stylizacji przydałyby mi się kocie uszy - odnajdę po adresie IP i uduszę >D