wtorek, 25 listopada 2014

Restyle - Black Gothic Winter Coat (czarny gotycki płaszcz) R - 34

 Nadchodzi zima, a wraz z nią pora nadprogramowych wydatków </3
Jednym z nich rzecz jasna jest płaszcz. Mój poprzedni klimatyczny nabytek: wełniany, gotycki płaszcz od Lady Sloth, ma się świetnie. Tyle tylko, że jest mi szkoda używać go na co dzień, do pracy, na zakupy itd. Płaszcz od Lady Sloth jest idealny do lolicich stylizacji i czułabym się źle zakładając go do spodni/szortów/kusych spódniczek. Jako, że mój poprzedni codzienny, rozkloszowany płaszcz z gorsetowym sznurowaniem, kupiony lata temu w Orsayu, ostatnio w sposób niemożliwy do opisania uległ zmechaceniu, konieczne okazało się znalezienie godnego następcy. Czasu na zakup nie miałam zbyt wiele (zimno!), więc szycie na wymiar odpadło. Tak więc siłą rzeczy, widząc te oto cudeńko z Restyle, podjęłam decyzję o zakupie.


Zdjęcie płaszcza na modelce przekonało mnie niemal natychmiast. Jak natomiast mają się sprawy w rzeczywistości? Hmmm. To skomplikowane.

Zacznę od tego, że płaszcz kosztował 325zł + przesyłka. Skład to 50% wełny + 50% polister - niebo lepiej, niż wspomniany wcześniej płaszcz z Orsaya, za który dałam około 330zł, a nie było w nim ani grama wełny! No cóż, dawniej nie zwracałam uwagi na skład materiału, teraz wiem, że to robi różnicę. O zgrozo, mój inny nabytek - płaszcz Pyon Pyon LY-024 (którego recenzję kiedyś wkrótce zrobię) - również nie zawiera ani jednego wełnianego włókna. Można zatem uznać, że Restyle postarało się chociaż trochę.
W tym miejscu przyznam się bez bicia, że dość wyjątkowo nie zależało mi na zrobieniu ładnych zdjęć. Po pierwsze: pogoda nie sprzyjała i mój aparat oprotestował jakiekolwiek focenie. Po drugie, nie mam zamiaru robić tutaj darmowej reklamy i wysilać się na rzecz sklepu, który ma w zwyczaju upiększać zdjęcia swoich produktów przy pomocy photoshopa.


* na zdjęciach wyszedł dość intensywnie wymięty, na szczęście po założeniu jest to niemal niewidoczne *

 Płaszcz przybył do mnie w tekturowym pudełku, zapakowany w folię z naklejką, na której widniała nazwa modelu oraz rozmiar. Podczas pierwszej przymiarki miałam poważne wątpliwości, czy rozmiar S przypadkiem nie widnieje tylko na opakowaniu. Nope, płaszcz ma z boku wszytą metkę z nadrukowanym rozmiarem "S" oraz nazwą producenta.


Tak więc jednak rozmiar S. 
A wymiary? 
Moim zdaniem raczej jak dla M.

Na stronie producenta widnieje tabelka, według której Ska ma 84cm w talii oraz 100cm w biuście. 
Według moich pomiarów szerokość w biuście faktycznie się zgadza, ale w talii wynosi aż 90cm.
To "troszkę" więcej, niż podaje producent. Dodam tylko, że płaszcz zmierzyłam na płasko, po zewnętrznym obwodzie, czyli tak, jak podaje to sklep. Bez uwzględnienia sznurowania, którym można odjąć około 15cm. Płaszcz jest ocieplony, przez co rzeczywiście "odpada" kilka centymetrów, ale nie zmienia to faktu, że osoba nosząca rozmiar S będzie posiadać zapas luzu nawet przy dwóch swetrach, przez co konieczne będzie mocne zasznurowanie płaszcza.

I tu powraca kwestia photoshopa. Proszę rzucić okiem na zdjęcia modelki widniejące na stronie Restyle: płaszcz leży na niej idealnie, piękna talia, a do tego sznurowanie z tyłu ma widoczną dużą przerwę (i nie wygląda tak, jakby miała na sobie dwa swetry pod spodem). Modelka wygląda na osobę o drobnej budowie, noszącą rozmiar S. W tym przypadku musi mieć na sobie płaszcz w rozmiarze XS, a taki jak wiadomo nie został wyprodukowany (pisane dnia 25.11.2014 - w końcu mogą być kolejne dostawy uwzględniające ten rozmiarowy mankament).
Jak płaszcz leży na mnie? Może kiedyś dodam zdjęcia~~~

Mając 67cm w pasie, zakładając koszulkę i bluzkę muszę sznurować płaszcz niemal do samego końca (przymiarka z dodatkowymi swetrami niewiele zmienia). Szczerze mówiąc przyglądając się sklepowym wymiarom spodziewałam się, że płaszcz będzie sprawiał tego typu kłopot. No cóż, ostatecznie po praktycznie maksymalnym zasznurowaniu (zostawiając może 3cm luzu, żeby nadmiar ściśniętego materiału miał się jak układać) płaszcz leży całkiem niczego sobie, dlatego też postanowiłam go sobie zostawić. Nie należy się jednak nastawiać na to, że będzie na nas leżał idealnie tak, jak na wyretuszowanych sklepowych zdjęciach. Nie znaczy to jednak, że będzie leżał źle.


 Płaszcz wykonany jest z kruczoczarnej mieszanki wełny i poliestru, ocieplenie natomiast to "polyfill", który według producenta zapewnia "ocieplenie bez poczucia pogrubienia" (i faktycznie, nie trzeba się bać, że w płaszczu będziemy wyglądać jak ludzik michelin).
 Pokładam w tym płaszczu wielką nadzieję: oby tylko się nie mechacił </3
 
Płaszczyk posiada dwa rzędy czarnych,  pokrytych welurowym materiałem guzików (po pięć z każdej strony).
Bardzo przyjemne w dotyku, wymagały natychmiastowego wzmocnienia szycia - producent nie dołączył zapasowego guzika, więc w przypadku zgubienia jednego, konieczna będzie wymiana wszystkich.
Bardzo spodobało mi się to, że pozostałe elementy płaszcza zostały wykończone tym samym aksamitnym akcentem, ale o tym za chwilkę.


Płaszczyk został zaopatrzony w kaptur. Dość ciasno przylega do głowy, daje świetną ochronę przed wiatrem i chłodem. Jest oczywiście ocieplany. Jako minus można policzyć to, że pominięto pętelkę do wieszania. Dla mnie to jednak plus - płaszczy nie powinno wieszać się w taki sposób, dlatego brak pętelki - brak pokusy. Płaszcz ląduje na eleganckim wieszaku w szafie, zamiast tracić proporcje wisząc byle jak i deformując się pod wpływem własnego ciężaru.


 Kaptur pod szyją jest dodatkowo zapinany na zatrzask, który jak na złość nieustannie się rozpina. Kiepskie rozwiązanie, przez które koniecznym staje się opatulenie chustą/szalem, aby podczas porywistego wiatru kaptur co chwila nie zsuwał się z głowy. Udało mi się także znaleźć niezbyt dobrze rokujący element: aksamitne wykończenie brzegu szwu, u samej góry, posiada biały wystający materiał. Nie jest to oczywiście widoczne podczas codziennego użytkowania. Boję się jednak, że zdobienie wraz z czasem może sprawiać jakieś problemy.


 Taaak, mięciusie, welurkowe wykończenie ♥ Materiałem tym obszyto nie tylko guziki, ale także część szwów oraz kieszonki płaszcza. Te ostatnie były bardzo miłym zaskoczeniem: niezwykle głębokie i pojemne. Zmieszczą więcej niż paczka chusteczek, komórka, odtwarzacz mp3 itd. Wielki plus. 


 Należy tylko pamiętać o tym, że trzeba je "rozdziewiczyć" w umiejętny sposób - kieszonki początkowo są zaszyte i konieczne jest przeprowadzenie "operacji". W jej wyniku na podszewce zostają dziury po szyciu, jest to jednak niewidoczne na co dzień. Źle przeprowadzona "operacja" = dziury w podszewce i możliwość oglądania wnętrza pacjenta (ocieplenia). Na szczęście mam wprawę w tego typu sprawach i mój pacjent nie ucierpiał >D


 Miłym zaskoczeniem okazało się być także obszycie dziurek. Spodziewałam się wystających nitek, ale nic z tych rzeczy. Wszystkie dziurki zostały nad wyraz poprawnie obszyte.


Z tyłu płaszcz posiada gorsetowe sznurowanie:


Mocno zawiązany nie wygląda na szczęście tragicznie, ale z pewnością traci przez to na uroku.


 Zakres regulacji jest spory, ale (imho) zdecydowanie większe pole do popisu mają tu osoby noszące standardowe M. Osoba nosząca Skę jest niemal skazana na maksymalne zasznurowanie.


 Producent nie popisał się w kwestii dołączonego sznurka... to raczej wygląda na sznurowadło, któremu ktoś obciął plastikowe końcówki i przypalił je od niechcenia, żeby się nie pruły.
W kwestii oczek oraz ich osadzenia nie mogę na razie nic złego powiedzieć. Myślę, że nie powinno się tutaj dziać nic niezwykłego, w końcu to nie gorset.


 Tak jakoś wyszło, że do tej pory nie miałam okazji wspomnieć o najbardziej rzucającym się w oczy elemencie: sztucznym futerku, którym został ozdobiony cały płaszcz: począwszy od kaptura, przez rękawki, aż po sam dół. Futerko jest miękkie w dotyku, dobrze się układa i stanowi dodatkowe ocieplenie. Jest to mój drugi klimatyczny płaszcz z futrzanymi obszyciami - pierwszy, Pyon Pyon, podobnie jak płaszcz od Lady Sloth, także nadaje się jedynie do lolicich zestawów. Poza tym jest zbyt cienki na zimowe klimaty, a dodatkowo posiada tak pokręcone wymiary, że opisywany tutaj R-34 to pikuś. Wygodny pikuś.


 Tak oto płaszcz prezentuje się od spodu:


 Szału nie ma, nic nie przebije płaszcza od Lady Sloth >klik<. 
Płaszcz Restyle z pewnością jest ocieplany - wystarczy go dotknąć i od razu czuć, że faktycznie został czymś podszyty. Czymś, co całkiem nieźle trzyma ciepło, ponieważ do tej pory nie zdarzyło mi się w płaszczu zmarznąć, chociaż nie zakładałam pod spód więcej niż koszulka + bluzka (ale wiadomo - zima dopiero przed nami). 
Kolejnym plusikiem jest to, że w przeciwieństwie do potworka od Pyon Pyon, płaszcz Restyle zastosował strategię "przejściową": podszewka->warstwa wełnianego materiału->futerko (płaszcz Pyon Pyon LY-024 posiada podszewkę zaraz przy futerku). Rozwiązanie widoczne poniżej, głównie w przypadku rękawów, sprawdza się rewelacyjnie w kwestii izolacji przed zimnem. Rękaw na samym końcu ma coś w rodzaju "kołnierza", który zabezpiecza przed chłodem, jednocześnie uniemożliwiając ciepełku wydostawanie się na zewnątrz. Nie wiem czy ktoś nad tym myślał, czy wyszło im to całkiem przypadkiem. Faktem jest, że działa. W przypadku obszycia na dole nie ma to zapewne żadnego znaczenia, ale widać, że włożono w produkcję odrobinę więcej pracy, niż zwyczajnie urywając podszewkę w miejscu, gdzie zaczyna się futro.
 

 W sumie to wszystko, co na chwilę obecną mogę powiedzieć o płaszczu.
No, może jeszcze jedna rzecz, która z lekka mnie zdziwiła: papierową metkę przypięto na zewnątrz, pod pachą. Nie sposób było ją przegapić. Czy zdecydowano się na to, ponieważ sklep obawiał się, że klientki będą chodzić w płaszczu a później, po paru dniach dokonają zwrotu? Zawsze spotykałam się z tym, że metki - czy to papierowe, czy materiałowe - przypięte są wewnątrz płaszcza. Na szczęście plastikowe zapięcie nie zostawiło śladu na materiale.

Podsumowując:

Pomimo przesadnego wręcz pozostawienia "wolnego" miejsca na dodatkowe swetry przyznaję, że płaszcz jest wygodny. Rękawy są idealnej długości, wyciągając ręce przed siebie nie świecę nadgarstkami. Nie mam także problemów z podniesieniem rąk do góry (proszę się nie śmiać, niektóre płaszcze nie pozwalają na takie szaleństwa!), nic nie ciśnie mnie w barkach i nie ogranicza ruchów. 
Talia przy mocnym zasznurowaniu jest podkreślona, dół natomiast rozkloszowany. Całość dobrze trzyma proporcje i wygląda naprawdę elegancko.
Płaszcz jest wart swojej ceny. Poza tym nie oszukujmy się, płaszcze w zwykłej sieciówce kosztują mniej więcej tyle samo, a wyglądają... przeciętnie. I wcale nie są lepszej jakości.

Płaszcz dostaje 4+/5
- za przekłamanie wymiarów i za zły photoshop, który czyni cuda na zdjęciach sklepowych i wprowadza klienta w błąd;
- za brak dodatkowego guzika, który chyba zawsze i wszędzie jest standardem (a już na pewno w przypadku odzienia wierzchniego);

Poza tym większych zastrzeżeń jako takich (na razie) nie mam.
Z zakupu jestem zadowolona i mam nadzieję, że nie ulegnie to zmianie.
Teraz tylko czekać na prawdziwe mrozy i zimę stulecia >D

22 komentarze:

  1. Koszulka i bluzka pod płaszcz... Marzenie. Ja noszę już dwa swetry. :< I teraz nawet nie wyobrażam sobie o noszeniu spodenek lub miniówek w zimie, zazdroszczę! Ale to niedługo potrwa, też chcę płaszcz od LS i buty od pana Jana. ;)
    Mnie płaszcz aż tak nie zachwyca jak Ciebie, bo nie lubię zbyt dużo futra, ale fajnie, że coś znalazłaś. :) Widzę, że Restyle szaleje z rozmiarami jak Bodyline. Welurkowe wykończenie jest bardzo dużym plusem płaszcza, jest śliczne!
    A co do sznurka - w butach po szkole mam bardzo podobne [jeśli nie identyczne] sznurówki... :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa swetry nosiłam przy Orseyowym, jak było dobre 5 stopni cieplej :P W nowym nabytku o dziwo naprawdę nie marznę. Ciekawe jak będzie spisywał się podczas mrozów >D
      A z szortami to nie problem: kupujesz polarowe rajstopy, a na wierzch zwykłe rajty. Rozwiązanie niebo lepsze od spodni, w których zamarzam. Spodnie to zło, zero ochrony przed zimnem D:
      Sznurek można bez problemu wymienić na tasiemkę, na szczęście fortuny to nie kosztuje :x

      Usuń
    2. Mi też w spodniach zimno, zwłaszcza w jeansach. Sztruksy jeszcze dają radę, ale jeansy zamarzają, odziane w nie nogi również. :/ Dawno już nie nosiłam spodni dłużej niż pół godziny, spódnice i sukienki są zdecydowanie wygodniejsze. :D

      CatiFrey

      Usuń
    3. Ja do spodni mam rajstopy. D: Do spódnic właśnie zakładam polarowe i zwykłe, ale zaczyna mi to nie wystarczać... To już chyba moje zmarzluchowanie. D:

      Usuń
    4. CatiFrey, ja sztruksów nie lubię, bo ze spodni noszę tylko rurki (a sztruksowych do tej pory nie widziałam). Taaak, nogi w jeansach szybko zamarzają, chłód po prostu zdaje się wbijać w kolejne warstwy skóry bez żadnego oporu :/ Polarowe rajty+zwykłe rajty+siatkowe/podarte rajtki + szorty to moja nowa ultimate miłość :D Spódnice raczej nie, bo w pracy byłyby niepraktyczne :x

      Sektencja, spoko, jeszcze parę tygodni zimy i będziesz zahartowana. Po prostu potrzeba czasu, żeby przyzwyczaić się do nowej - niskiej - temperatury :)

      Usuń
  2. Ja puki co przechadzam się jeszcze w płaszczyku, który odkupiłam do Silmeven i puki co nie zmarzłam! :D
    Ten płaszczyk jest piękny, nie ma kolosalnych różnic w wyglądzie pomiędzy Twoimi zdjęciami a zdjęciami sklepowymi, a za to duży plus, bo Restyle to Restyle, można się po nich wszystkiego spodziewać. Szkoda, że rozmiarówka jest nieco pokręcona, bo ja bym w nim wyglądała jak by wisiał na wieszaku :D w końcu jestem szczuplejsza od Ciebie i dla mnie to faktycznie przydała by się wersja XS.
    U mnie jak się płaszczyk mechaci to biorę golarkę do ubrań i dawaj! Dwa dni i jak nówka! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płaszczyk od Silme, to zapewne ten szary z Alicjowymi królikami od DoL? :D
      No niestety, osoby noszące rozmiar XS, tak chudziutkie jak Ty, raczej będą się w restylowym dziele topić :c
      Patent z golarką brzmi ciekawie, przetestuję na płaszczu Pyon Pyon >D

      Usuń
    2. Tak, dokładnie ten płaszczyk.
      Buu właśnie mi wybiłaś z głowy kupowanie go. Wolę zainwestować w drugie kimono :D
      Polecam, ja tak wiele ubrań odratowuję, tylko mała rada, skup się na tym co robisz, bo o dziurę łatwo, nawet w płaszczu. Wystarczy chwila nieuwagi i tragedia gotowa. No i życzę miłej zabawy z golarką :D

      Usuń
    3. "Kimono" z Punk Rave, czy takie z prawdziwego zdarzenia? Bo jeśli to drugie, to zdecydowanie bardziej się opłaca :P Płaszcz z Pyon Pyon to cienizna pierwsza klasa. Można go nosić w zimie, ale jeśli jest się odpowiednio zahartowanym.
      Tak się właśnie zastanawiałam, co się stanie jeśli docisnę za mocno golarkę do płaszcza. Na szczęście na razie nie muszę próbować, oszczędzę tej przyjemności Pyon Pyonowi jeszcze przez jakiś czas >D

      Usuń
    4. Z Punk Rave? Nigdy! Ja mam takie z XV/XVI wieku [błękitne i ciemno niebieskie obi]. Grupa rekonstrukcji historycznej Trzeci Najemny Oddział Piechoty Japońskiej pozdrawia :D
      Zahartowanym? Nie ten adres :p ja się rozchorowałam popylając w zwykłym, grubym płaszczu zimowym :p
      Nie polecam robienia tego :p chyba, że chcesz mieć pretekst do wywalenia go, to wtedy tak.

      Usuń
    5. Trzeci Najemny? Miałam tam swego czasu dwóch znajomych, ale to było wieki temu >D
      Co do przeziębień, to jak byłam młodsza (mniej więcej w Twoim wieku) cały czas chorowałam. Średnio kilka razy do roku, nawet w czerwcu i lipcu. Słaba odporność to straszna rzecz, oby z wiekiem Ci się poprawiła :)

      Usuń
    6. Heh jaki ten świat jest mały :D a pamiętasz ich ksywki? Może znam :p
      Ja o dziwo pierwszy raz w tym roku choruję a jak widać rok się już kończy więc nie jest źle, dawniej chorowałam duuużo częściej. Ja mam nadzieję, że się szybko wykuruję. Nie lubię chorować.

      Usuń
  3. Oj modelka Restyle, wcale nie jest taka drobna, żeby nosić rozmiar XS, wystarczy spojrzeć na jej zdjęcia w gorsetach na stronie sklepu. Nie wygląda w nich szczupło, i nosi rozmiar 24 cale, a osoba z rozmiarem XS nosiłaby dużo mniejszy gorset. Sama noszę rozmiar ubrań 38, a gorset 22 cale. np.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba się nie zrozumieliśmy: napisałam, że modelka wygląda na rozmiar S, a płaszcz w rozmiarze S w moim przypadku (bo również noszę Skę) jest maksymalnie zasznurowany. Na modelce natomiast sznurowanie posiada widoczną przerwę, tak więc musi mieć na sobie płaszcz w rozmiarze XS (a takiego nie ma w sprzedaży). Albo to 'fotoszop', albo sztuczki podczas robienia zdjęć (trzymanie go naciągniętego z przodu podczas robienia ujęć z tyłu? nie wiem i już wnikać nie będę) :)

      Usuń
  4. Podoba mi się ten płaszcz i w sumie czuję się zachęcona do kupna (wydaje mi się po tym, co napisałaś, że byłabym całkiem zadowolona z tego rozmiaru S, bo akurat dobrze by leżał), ale szkoda, że jak dla mnie jest już na niego za zimno, bo jestem strasznym zmarźluchem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze pozostaje zamówienie płaszcza od Lady Sloth - zna się na rzeczy i szyje naprawdę porządnie, z dobrych materiałów. Opłaca się dołożyć 200-300zł i mieć płaszcz na lata. No i przy okazji szyty na własny wymiar, na podstawie własnego projektu :)

      Usuń
  5. Podoba mi się. Klimatyczny, dobrze wykonany, przede wszystkim ciepły - a praktycznie wszystkie "alternatywne" płaszcze nadają się właśnie raczej do pozowania, niż egzystencji zimą. To że w restyle'owskim się nie marznie, jest pozytywnym i bardzo dużym zaskoczeniem. Szkoda za tę pętelkę, może i nie powinno się wieszać tak płaszczy, ale jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Nie zawsze jest możliwość powieszenia ubrania na wieszaku, bo np. wpadamy do domu na pięć minut czy idziemy do restauracji, już nie wspominam o tym że w niektórych szatniach jest problem z oddaniem płaszcza bez pętelki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie marznę, ale nie dam sobie ręki uciąć jak będzie z innymi :'D
      Co do pętelki - już lepiej odłożyć płaszcz na łóżko, krzesło itd, niż zawieszać. Wieszałam jeden i nie wyszło mu to na dobre D: Faktem jednak jest, że w szatni mógłby pojawić się problem... gdyby nie to, że można powiesić płaszcz za kaptur (jeszcze gorsze niż za pętelkę, ale lepsze niż nic >D). Poza tym od biedy wystarczy kawałek sznurka, igła z nitką, pięć minut pracy i pętelka gotowa :)

      Usuń
  6. Chciałam zacząć komentarz od stwierdzenia, że Restyle zrobiło swoją własną, spokojniejszą kopię płaszcza od Pyon Pyon, a tymczasem Szczurcia pokrzyżowała moje niecne plany już na samym wstępie>D Przyznam, że nie spojrzałam na skład azjatyckiego płaszcza, który wywędrował z mojej szafy już jakiś czas temu (gorzej, nie pamiętam nawet, czy posiadał on jakąkolwiek metkę ze składem._.), a sam materiał tworu z Restyle wydał mi się w pierwszej chwili wizualnie bardzo podobny do propozycji Pyon Pyon. Nie da się jednak ukryć, że wełna to jednak wełna i nasz kochany sklep tym razem osiągnął przewagę. Nigdy nie słyszałam jednak o czymś takim jak "rozdziewiczanie" kieszonek i nie rozumiem, dlaczego producent miałby sprzedawać płaszcz z zaszytymi kieszonkami, nawet jeśli kryje się za tym taki sam powód jak za umieszczeniem metki na zewnątrz:q

    Ja bardzo sobie chwalę mój typowo zimowy płaszcz od FanplusFriend i noszę go już bez żadnych zahamowań, zarówno do stylizacji inspirowanych lolitą, jak również do spodni i glanów. Niestety posiada on jedną małą wadę, która w praktyce wyjątkowo daje mi się we znaki - nie posiada kieszeni. Przyznać też muszę, że gdy większy mróz chwyci konieczne jest uwzględnienie dodatkowych warstw odzieży, co nie zawsze bywa wygodne (oraz zgodne z zamysłem samego stroju). Sprawa ma się podobnie jeśli chodzi o niedawno zakupiony płaszczyk Hell Bunny - na mrozy się jednak nie nadaje, o czym przekonałam się dosłownie na dniach. Muszę więc przyznać, że sama zaczęłam się zastanawiać nad zakupem płaszcza z Restyle, bo Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca. Jakby po ostatniej spódnicy było mi mało, hah:q

    P.S. Dałabym sobie głowę uciąć, że pisałaś już recenzję płaszcza z Pyon Pyon D: Czyżby moja pamięć faktyczne aż tak ostatnio szwankowała?._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silme kochana, recenzja Pyon Pyonowego płaszcza to Twoje dzieło! Zachęcona nią sama kupiłam płaszcz i po otwarciu paczki wygłosiłam na forum zachwyty nad nim :D Nie powiem, na początku byłam nim zachwycona tak samo, jak moim pierwszym gorsetem od corsets69. Z czasem jednak przychodzi opamiętanie i człowiek zaczyna dostrzegać pewne niedogodności, błędy itd. Napiszę recenzję po dwóch latach od zakupu (chociaż płaszcz większość czasu spędził w szafie, to widać na nim ślady użytkowania - bardzo łatwo powstają).

      Materiały w przypadku dwóch płaszczy są dość podobnej grubości, różnica jest jednak wyczuwalna w dotyku. Pyon Pyon jest bardziej miękki, "polarkowy". Restylowy raczej szorstkawy, zapewne przez dodanie wełny. Materiał nie jest jednak tak gruby, jak ten użyty przez Lady Sloth. Inny jest także sposób ocieplenia: płaszcz od LS ma gruby materiał wełniany, a do tego sztywne ocieplenie, natomiast płaszcz od Restyle ma miękki materiał wierzchni oraz miękkie ocieplenie (skojarzyło mi się z kurtkami). Mam nadzieję, że kiedy temperatura spadnie to -15 stopni, to ristajlowy futrzany potworek mnie nie zdradzi :'D W sumie nawet jeśli, to mam duży zapas miejsca na swetry i bluzy, więc raczej dam sobie radę.
      Kieszonki to ciekawa sprawa. Dopiero Luby popatrzył na mnie z politowaniem tłumacząc, że w marynarkach to coś absolutnie normalnego. Internety też coś na ten temat głoszą i chodzi zapewne o utrzymanie fasonu pomimo trudów transportu/nieuszkodzenie towaru/klienci podczas przymierzania pchają syf do kieszeni, nie kupują towaru, a potem ktoś kupuje go z brudnymi kieszonkami i ma pretensje do sklepu. Lepiej więc pozostawić zaszyte i pozwolić klientowi poczuć się pierwszym, który towar faktycznie użytkował. Albo coś w tym stylu :P

      Jeśli dobrze się czujesz śmigając w płaszczu F+F, to po co kupować restylowy twór? Lepiej kupić mufkę! :D Marzy mi się jakaś cieplutka, czarna, futrzana mufka. Pragnę jej bardzo, ale boję się, że kupię jakąś paskudną ;__;

      Usuń
  7. jeśli to nie problem podałabyś swoje wymiary?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymiary to w sumie nie problem, moje (najważniejsze w przypadku płaszcza) mniej więcej tak wypadają: 168cm wzrostu, 88cm w biuście, 67cm w talii (wszystko +/-2cm). Jeśli nosisz typowe XS, to zastanów się porządnie, czy nie lepiej zamówić płaszcz na wymiar, bo naprawdę ciężko dostać coś ciepłego w małym rozmiarze :x

      Usuń