niedziela, 17 stycznia 2016

Zbyt mało czerni szkodzi zdrowiu

Bardzo chciałam zrobić wardrobe posta, niestety wykonanie zdjęć całości garderoby absolutnie mnie przerasta :'D Powodów jest kilka, zaczynając od braku czasu, poprzez lenistwo, kończąc na tym, że rotacja ubrań w mojej szafie jest całkiem spora i nie do wszystkich na raz mam dostęp. Ach, no i od jakiegoś czasu sama nie bardzo kojarzę co gdzie mam >D Notkę można więc uznać za przydługawe podsumowanie najciekawszych nabytków, które wskoczyły do mojej szafy w ostatnim czasie.

Jako ciekawostkę dodam, że w poniższym zestawieniu nie ma chyba ani jednej rzeczy droższej niż 30zł - takie są uroki kupowania na targu oraz w second handach >D

Zacznę od dwóch spódnic: jedna z eko skórki (New Look), druga bawełniana, zapinana na złote guziczki (H&M). Co jest w nich najlepsze? Ano to, że żadnej z nich nie użyłam ani razu, ponieważ są zbyt krótkie by nosić je bez szortów, a skoro mam założyć szorty, to po co mi dodatkowo spódnica? Muszę jakoś wybrnąć z tego błędnego koła, inaczej będą leżeć w szafie aż je mole zjedzą :v


Nietoperzową tunikę można było podziwiać już jakiś czas temu w stylizacji "Ethereal Bat". Lekka i zwiewna, idealna na lato ♥


Rozkloszowane rękawki to moja wielka słabość:


I pomyśleć, że jeszcze dwa lata temu patrzyłam na plisowane ubrania niemal z pogardą.


Ostatnimi czasy zaczęłam rozglądać się za asymetrycznymi/oversizowymi bluzkami o ciekawej strukturze (czyli najlepiej dziurawymi na wszelakie możliwe sposoby). Sweterek wypatrzony na targu wpasował się w me gusta natychmiast.


Luźny, przewiewny, w sam raz na wiosnę. Bardzo spodobał mi się ten splot:


Podobnie zresztą było w przypadku tej wełnianej chusty. Jest naprawdę ogromna, ciepła (i gryząca), do tego z masą frędzli. Jednak rzeczą która od razu przykuła moją uwagę był właśnie wzór:



Skoro już jesteśmy w temacie rzeczy ciepłych, to pora na przedstawienie sweterka za - bagatela - 5zł. Targowy (rzecz jasna śniady) sprzedawca posiadał cały stół takich właśnie nowych, ometkowanych swetrów. Dość uparcie nalegał, abym wzięła kilka sztuk, jednak pozostałam przy jednym egzemplarzu >D


Sweter wykonany jest z grubszego, przyjemnego w dotyku materiału. Rękawy oraz tył posiadają  rozcięcia, które o dziwo nie prują się praktycznie wcale. Drobna ciekawostka: włożenie rąk w rękawy wymaga pewnej wprawy :v


Zestaw moich ulubionych topów: po bokach Atmosphere (każdy za dyszkę), w środku no name z Jackiem Danielsem za 5zł.



Topy z Atmo kupiłam rzecz jasna ze względu na fantastyczne wzory (ten pocięty wygląda tak, jakby przedstawiał mostek i żeberka >D).


Top z lewej strony użyłam już w stylizacji "Witch Master", natomiast ten z prawej w "Staring at the Sun". Obydwa mają drobny minus - praktycznie prześwitują, dlatego też wymagają asysty innych topów/bluzek pod spodem, co w przypadku letnich zestawów jest jednak nieco problematyczne.


A top z Jackiem Danielsem? No cóż, alkoholu nie lubię, ale za takie śmieszne pieniądze ciężko było mi przepuścić okazję kupienia czarnej bluzki z białym nadrukiem :v Na drugim zdjęciu razem z innym (także niepraktycznie letnim) koronkowym topem z H&M.


To straszne, ale tego lata mój lokalny targ zalała fala ubrań z frędzlami. Masą frędzli. Były dosłownie na wszystkim: sukienkach, spódnicach, bluzkach, kurtkach oraz butach. Pokusie bycia "na topie" z targowymi trendami uległam tylko raz.


Bluzka o kształcie zbliżonym do kwadrata układa się zaskakująco dobrze (czyli po prostu wisi, jak na oversizowe coś przystało).


Frędzle to nie jedyna zaleta tego nabytku: z tyłu znajdują się rozcięcia, pozwalające oddychać pleckom podczas upałów 30+.


Teraz czas zaprezentować jeden z najbardziej niepraktycznych i zarazem najbardziej fikuśnych itemków w mojej szafie: gotyckie ponczo!


Kiedy zobaczyłam je w second handzie zdębiałam: z jednej strony piękna koronka i szyfon, z drugiej pustka w głowie "ale co z tym zrobić?". Postanowiłam jednak skorzystać z rady starej znajomej, która zwykła mawiać "jeśli coś ci się podoba to kup to, a potem myśl co z tym zrobić".
W dalszym ciągu myślę :'D


Koronka jest naprawdę piękna i to właśnie przez nią posiadam te nietoperzo-podobne coś w swej szafie.


Myślę, że idealnie mogłoby pasować do jakieś stylizacji z warstwami, dużą ilością warstw, ale ostatnio i tak nie mam czasu bawić się w tworzenie nowych outfitów.


Zakup z którym nie mam najmniejszych problemów: sweter z pyszczkiem i łapkami pandy z Hot Topic. Całe 10zł, stan idealny >D


Szczerze mówiąc nie przepadam za pandami (chociaż w mojej hierarchii zwierząt nielubianych i tak nigdy nie przebiją hipopotamów, słoni, nosorożców oraz małp). Sweter kupiłam po pierwsze z ciekawości (jaka będzie jego jakość) oraz dlatego, że potrzebowałam czegoś ciepłego do pracy. Szału nie ma, ale zakup oceniam bardzo pozytywnie (ciepło!).


Jedna z pierwszych bluzek z dziurami, jaka trafiła do mojej szafy:


Chociaż wzór na plecach przypadł mi do gustu (oraz fakt, że został podszyty koronką), to jednak jakość materiału (po dwóch praniach przypominająca ścierkę do podłogi) sprawiła, że nabytek ten dość szybko opuścił moją garderobę.


Kolejna chusta w kolekcji:


Niestety nie posiada frędzli </3 Za to kwiaty przypominają peonie, a to jedne z moich ulubieńców ♥



Jakiś czas temu postanowiłam sprawić sobie jakąś bardziej elegancką sukienkę. Efekt? Nie chodziłam w niej wcale, aż w końcu została użyta (oraz uwieczniona) w dość mało eleganckiej stylizacji. Ale o tym wspomnę więcej za jakiś czas.



Na sam koniec okulary z H&M, kupione tego lata.


Widziały niejedną stylizację i o dziwo, spisują się całkiem dobrze. Nie zmienia to jednak faktu, że mam zamiar upolować jeszcze typowe "lenonki".


Na obecną chwilę udało mi się zrobić tylko tyle fotek najciekawszych ubrań zalegających w mojej szafie. Jeśli trafi mi się w końcu wolny weekend, to postaram się udokumentować inne zbiory, jak na przykład ozdoby do włosów czy biżuterię, której nazbierało się całkiem sporo :3

czwartek, 7 stycznia 2016

Restyle - Black Roses gotycka opaska z czarnymi różami

Bardzo długo zwlekałam z zakupem tej opaski.


Niepotrzebnie, ponieważ już w momencie jej pojawienia się na sklepie wewnętrznie czułam, że musi ona trafić w moje ręce. Uwielbiam róże, a chyba nietrudno zgadnąć, że kupienie czarnych, w postaci wianka/opaski/spinek wcale do łatwych nie należy.

 
Opaska trafiła do mnie zapakowana w tekturowe pudełko z nowym logo producenta. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie, ułatwia bowiem jej przechowywanie. Nie trzeba martwić się upychaniem opaski po szafkach lub tym, że zostawiona gdzieś na wierzchu będzie łapać kurz i blaknąć od promieni słońca.


Tekturowe opakowanie gwarantuje, że kwiaty nie zostaną zgniecione i nie oklapną. Ponad to jak widać, na samym środku jest całkiem sporo miejsca na schowanie innych ozdób >D Oczywiście byłoby dużo lepiej, gdyby opakowanie było wykonane z bardziej estetycznego czarnego kartonu (z dajmy na to białym logiem), ale jest to zwykłe czepialstwo.


Jakie jest pierwsze wrażenie po wyciągnięciu opaski z pudełka? Z pewnością lekkie przerażenie - jest ona naprawdę gigantyczna, przez co na początku wątpiłam, czy może dobrze wyglądać na moich włosach. Uważam, że jest to jednak głównie kwestia przyzwyczajenia i po początkowym szoku wystarczy oswoić się z różaną czapą.


Wspomnę tutaj o jednej ważnej sprawie: jeśli ktoś podobnie jak ja nie posiada puszystych włosów o bajecznej objętości, będzie miał drobny problem ze znalezieniem opasce odpowiedniego miejsca na głowie. Dzieje się tak między innymi dlatego, że pomiędzy poszczególnymi różami (w miejscu ich przymocowania) znajdują się spore puste przestrzenie. Opaska osadzona na szczycie głowy wygląda przez to bardzo niekorzystnie. Sama muszę opuszczać ją na przód głowy, inaczej prześwity między kwiatami mocno rzucałyby się w oczy. Zsunięcie jej na przód sprawia, że róże są pod innym kątem i o prześwitach mowy nie ma. Zapewne osoby mające burzę włosów nie będą miały tego problemu, gdyż opaska osadzona na głowie "utonie" w puszystych kosmykach, dzięki czemu kwiaty będą zdawały się wyrastać z włosów. Takie jest moje romantyczne wyobrażenie, jaka jest rzeczywistość - nie wiem i raczej nie będzie mi dane się dowiedzieć :'D


Sama opaska wykonana jest z plastiku. Jej wierzchnia część nie została niczym pokryta (spodziewałam się jakiegoś materiału, aksamitu, a tu nic). Kwiaty (w ilości siedmiu sztuk) przymocowano do jej powierzchni przy pomocy czarnego kleju. W moim egzemplarzu trzymają się mocno.


Z daleka opaska prezentuje się bardzo korzystnie. A z bliska? No cóż.


Niestety z bliska czar pryska. Kwiaty wykonane są z czarnego, satynowego materiału o lekkim połysku. To kolejne rozczarowanie, ponieważ widziałam różne wersje opasek z kwiatami i w przypadku Restyle (o ironio) liczyłam na coś lepszej jakości. Ponad to brzegi róż nie zostały w żaden sposób zabezpieczone przed pruciem.


Niektóre płatki odstają, ukazując krople zaschniętego kleju:


Praktycznie wszędzie można znaleźć nitki ciągnącego się kleju:


Oraz dziwne brązowawe plamy (nie pasujące kolorystycznie do plam kleju, które są czarne):


Próbując wyłonić chociaż jeden kwiat bez defektu polegałam: wszędzie są plamy lub strzępiące się płatki.


Od spodu róże posiadają imitacje działki kielicha. Wykonane są z innego, znacznie cieńszego materiału, który zwyczajnie prześwituje. Nie trudno też zauważyć, że zostały one bardzo niestarannie wycięte.


Przejdźmy do plastikowej opaski. Producent twierdzi, że rozmiar jest uniwersalny. W moim odczuciu opaska po kilku godzinach noszenia powoduje lekki dyskomfort. Jest to spowodowane ząbkami, które (z racji moich lichych włosów) wbijają się w skórę głowy. Nie zmienia to jednak faktu, że opaska jest dość mocno dopasowana, a nie należę raczej do osób posiadających sporą głowę.


Od spodu, na plastikowej części opaski, widoczne są białe plamy, wyglądające niczym zaschnięte krople... czegoś. Ciężko mi określić co mogło przyczynić się do ich powstania. Na szczęście nikt oprócz mnie nie ogląda opaski od tej strony, tak więc nie jest to zbyt wielki problem.


Podsumowując: opaska, chociaż niezbyt skomplikowana, posiada pewne defekty:
- strzępiące się płatki kwiatów;
- plamy kleju oraz liczne zabrudzenia;
Szczerze mówiąc ciężko spodziewać się, żeby coś jeszcze można było zepsuć w tak prostym projekcie :v

Ostatecznie jednak jestem zadowolona z zakupu. Cena różanego wieńca to 49zł, tak więc jest ona dość adekwatna do jakości.
 Daję 3+/5 i mam nadzieję, że będzie mi dobrze służyć.

Jeśli kogoś ciekawi jak opaska prezentuje się na włosach, to można to sprawdzić w notce
"We Got the Kingdom".