niedziela, 17 marca 2013

Spin Doctor/Hell Bunny Steampunk Corset Jacket

Produkty Spin Doctor (czyli Hell Bunny) już od jakiegoś czasu przykuwają moją uwagę, dlatego też kiedy zobaczyłam ten oto żakiet (w dość atrakcyjnej cenie), postanowiłam go sobie sprawić :)

 
Na różnych stronach jest on określany jako steampunkowy, wiktoriański, gotycki (bywa, że jako punkowy, emo). Dla mnie jednak jest przede wszystkim klimatyczny i niezwykle oryginalny. Kupiłam go z myślą o wiosennych spacerach oraz długich, letnich wieczorach i nie zawiodłam się - materiał z którego jest uszyty to gruba bawełna o niezwykle intensywnym czarnym kolorze (jest to chyba jedna z najbardziej czarnych rzeczy w mojej szafie). Dokładny skład to 98% cotton + 2% spandex.
Żakiet był używany przez poprzednią właścicielkę niezbyt intensywnie, dlatego też na metce przy szyi znalazłam malutką agrafkę (do której zapewne doczepione były papierowe metki).   


 Po raz kolejny muszę przeprosić za jakość zdjęć. Obawiam się, że dopóki słońce nie zagości na stałe, będę musiał wstrzymać się z robieniem recenzji -...-'

Rozmiar żakietu to S. Szczerze przyznam, iż bardzo się obawiałam, że będzie na mnie za duży. Myliłam się - leży idealnie. Gdybym kupiła XS z pewnością wbijał by mi się pod pachami i byłby za ciasny w biuście. Bardzo często kupuję ubrania w rozmiarze XS, ale w ten żakiet zwyczajnie bym się nie wcisnęła.
 


Z tyłu, na całej długości pleców, żakiet posiada gorsetowe wiązanie. Jest to bardzo fajne rozwiązanie, ponieważ sznurowanie jest szerokie, co pozwala jak najlepiej dopasować żakiet to sylwetki, nie powodując jednocześnie marszczenia się materiału i tworzenia "kitki", jak ma to miejsce w przypadkach wąskiego sznurowania.  


Z przodu żakiet posiada "open chest"/"open cleavage", podkreślające kobiece atuty ;)
Głębokość dekoltu można regulować dzięki dwóm paskom ze sprzączkami. Jeśli chcemy pokazać więcej ciałka, po prostu luzujemy pasek i pozwalamy piersiom oddychać (osobiście nie mam zamiaru świecić gołymi piersiami - pod spodem będzie znajdować się koronkowa bluzeczka ^^') 



Żakiet posiada dość wysoką stójkę, zapinaną na trzy zatrzaski/napy. U dołu zapinany jest na zamek (chodzi niezwykle gładko) oraz 3 karabińczyki (także one działają bez zastrzeżeń).
 

Bardzo charakterystyczne dla kurtek/żakietów Spin Doctora są bufiaste ramiona. Jak widać bufki są bardzo ładne, ale wiadomo - nie każdemu pasują. Jestem niestety jedną z tych osób, którym średnio pasują, dlatego też będę musiała je równoważyć spódnicą z dość puffiastą halką. 


Do rękawów doszyte są po 3 paski z klamerkami, które można zwężać. Wyglądają bardzo fajnie, aczkolwiek obawiam się, że na dłużą metę mogą lekko zawadzać. Poza tym dolne paski lekko utrudniają zakładanie żakietu.   


 Zarówno stójkę, rękawki jak i dół żakietu zdobi koronka o kwiatowym motywie (co ciekawe, została zmarszczona, a nie przyszyta na "prosto", co niezwykle dodaje uroku całości). 


 Podsumowując: żakiet jest przepiękny i naprawdę starannie uszyty. Jeśli ktoś ma na niego chrapkę ale się waha, niech kupuje - warto ;)

Daję 5/5 i nie mogę doczekać się wiosny ♥

Papercats bluza-kot (czarno-czerwona)

Z racji tego, że jesień zbliża się wielkimi krokami, postanowiłam zrobić recenzję kociej bluzy Papercats :)


Oczywiście daruję sobie wrzucanie opisu i zdjęć producenta, na nich zawsze wszystko jest idealne.
Istnieje kilka wariantów kolorystycznych bluzy, osobiście jednak czerwono-czarną uważam za najładniejszą.

Bluzę kupiłam jakiś czas temu „z drugiej ręki”, bodajże na allegro. Kosztowała sporo taniej niż na PC i była praktycznie nieużywana (jedynym mankamentem był zaciągnięty sznurek z tyłu).


Według producenta bluza wykonana jest z „czarnej stabilnej dresówki bawełnianej z dodatkiem poliestru”. Na materiałach się nie znam: mogę tylko powiedzieć, że bluza jest kruczoczarna (nawet po praniach, o ile stosować się do poleceń producenta), cieplutka, dobrze sprawuje się podczas deszczu, wiatru i ogólnie paskudnej pogody. Na zdjęciach producenta materiał zdaje się świecić - bez obaw. W rzeczywistości materiał jest całkiem matowy i co ciekawe, nie mechaci się.
Oto, jak wygląda materiał od spodu:


Jest niezwykle mięciutki i delikatny, przez co bluzę przyjemnie nosi się na bluzki z krótkim rękawkiem.

Bluza ma dwie pojemne kieszenie, jednak wkładając do nich zbyt wiele, można dorobić się dziwnie wyglądającego „brzuszka”. 


Z tyłu znajduje się gorsetowe sznurowanie, pozwalające na jak najlepsze dopasowanie bluzy do kształtów użytkownika:  


Sznurowanie spisuje się niezawodnie: w zależności od tego, ile ubrań mamy pod spodem, możemy albo poluzować, albo zwęzić bluzę (jestem zmarźluchem, dlatego często zakładam 2-3 bluzki pod bluzę). Mocniejsze sznurowanie wcale nie wygląda źle: materiał ładnie układa się pod sznurkiem i nie gniecie pleców. 


Bluza posiada obszerny, cieplutki kaptur, przez który przeciągnięty jest sznurek zakończony pomponikami. Największą zaletą bluzy (o ile ktoś uwielbia takie motywy) są kocie uszka. Tak jak zapewnia producent, nigdy nie opadają. Środek uszek, podobnie jak pomponiki, zrobione są z czerwonego, futerkowego materiału. Pomponiki stanowią świetną rozrywkę, kiedy człowiek siedzi na przystanku i nudzi się oczekując autobusu ;)


Bluza jednak nie jest wolna od mankamentów.
Pierwszym z nich jest dziwnie (krzywo) wszyty zamek:

 

Drugim krzywo zszyty kaptur: 


Jest to ewidentnie wina producenta (zbytni pośpiech, mała dokładność?). Za cenę 122 zł można oczekiwać troszkę większej staranności (dlatego też cieszę się, że nie dałam za nią pełnej ceny).

 Moja ocena to 3/5.

Jeszcze jedno:
 
Rozmiar mojej bluzy to S. Widać wyraźnie, że bluza nie należy do najdłuższych. 
Jeśli ktoś jest wysoki, może chodzić z „brzuszkiem na wierzchu" :x

Restyle - teczka "Gothic Windows"


Od dłuższego czasu szukałam ciekawej torebki/teczki mieszczącej format A4. Potrzebowałam czegoś eleganckiego (ale i klimatycznego) na dokumenty, portfel, klucze i komórkę.

Zamówienie złożyłam w niedzielę wieczorem (wysyłka za pobraniem), w poniedziałek paczka została wysłana, we wtorek koło 14 zawitał do mnie kurier.
Był równie miły, jak i ubłocony, paczce jak widać także się dostało (ach, ta siódemka). Zapłaciłam 115 zł (torebka) + 14 zł (przesyłka).



Torebka została zabezpieczona folią, w środku wypchano ją jakimiś papierami.
Wszelkie różnice kolorów na zdjęciach są winą aparatu i szybko zmieniającej się pogody. Torebka jest czarno-biała, a wszelkie żółtości czy błękity to przekłamania aparatu.
Pierwsze wrażenie: co tak śmierdzi!? Niestety, torebka posiada bardzo nieprzyjemny zapach, który niemal zwalił mnie z nóg. Mam nadzieję, że wkrótce zniknie.



Torebka wykonana jest z bardzo miękkiej skóry ekologicznej. Zapinana jest na magnesowe guziki, co stanowi bardzo wygodne rozwiązanie.


Torebka posiada rączkę. Zdaje się być dość porządnie przyszyta, ale materiał (skóra) jest naprawdę delikatna w dotyku i obawiam się, że łatwo mogłaby się przerwać. Sama skóra z przodu jest jak najbardziej w porządku, z tyłu i w środku jednak jest jednak jakby pomarszczona (znalazłam też jakąś plamkę, na szczęście dała się usunąć).  


 Nadruk jest naprawdę piękny.

Bardzo mnie ciekawi, jak będzie z jego trwałością. Na zbliżeniach widać, że wewnątrz nadruku (podług wzoru) wycięte są dziurki. Oby nie przyczyniło się to do jego  szybszego ścierania.


 W środku torebka posiada podszewkę wykonaną ze śliskiego i szeleszczącego materiału w paseczki.
Torebka ma jedną dużą kieszeń oraz trzy małe (jedna zapinana na zamek).

  

Torebka bez problemu mieści format A4. Wejdzie w nią naprawdę sporo rzeczy, aczkolwiek lepiej nie ryzykować - skórka z której torebka jest wykonana, wbrew zapewnieniom producenta, wcale nie wygląda na solidną.



Problem stanowi pasek. Kompletnie nie pasuje do tak eleganckiej torebki: jest szeroki, wykonany ze śliskiego materiału całkiem innego, niż sama torebka. Ewidentnie widać, że producent bardzo chciał zaoszczędzić przy produkcji (albo obawiał się, że długi pasek zniszczy się po kilku dniach używania).


Dla porównania pasek z torebki-skrzypce AMO. Jak widać, da się zrobić elegancki i wytrzymały pasek.


Na koniec można porównać wielkość obydwu torebek. Kiedy im się przyjrzeć widać, że wykonane są z całkiem innego rodzaju eko-skórki. Moim zdaniem Materiał, z którego zrobiono torebkę skrzypce jest dużo lepszej jakości (jest twardszy, sztywniejszy, zero zniekształceń i rysek pomimo intensywnego użytkowania).

Na razie wstrzymam się z oceną torebki. Wizualnie robi jak najbardziej pozytywne wrażenie i puki co jestem zadowolona z zakupu.
Jak tylko coś zacznie się dziać z torebką zrobię zdjęcia i wrzucę tutaj :)


***

15.04.2015

Z perspektywy czasu niestety muszę stwierdzić, iż zapięcie na magnesy wcale nie jest takim dobrym rozwiązaniem.
 Magnesy rozdzierają podszewkę na klapie, ich metalowe końcówki przecinają delikatny materiał. Wkrótce całkiem wypadną, a klapa teczki będzie latać sobie swobodnie i powiewać na wietrze.

Jak widać, jeden magnes bardzo silnie walczy o wolność: 


 Drugi już wkrótce ją otrzyma:


Próbowałam umieścić go z powrotem pod podszewką - bez rezultatu.

Za to plus dla nadruku - trzyma się bardzo dobrze. Nie ma na nim nawet najmniejszej ryski czy przetarcia :)

***
 
26.12.2015

 Niestety, wystarczyło raptem pół roku, aby nadruk teczki wyzionął ducha w dość spektakularny sposób. Szczerze mówiąc nawet nie zauważyłam, kiedy powstały pierwsze pęknięcia.
 Dalej było już tylko "z górki".


 Klapa teczki nie została przez producenta usztywniona, przez co podczas każdego otwarcia/zamknięcia ulegała zagięciom na całej długości i szerokości. Po jakimś czasie nawet postawiona (położona) deformowała się i pofalowana smętnie odstawała. Jak widać, efektem tego jest popękana "skórka", która odchodzi dużymi kawałkami, ukazując wierzchnią warstwę wykonaną z tkaniny oraz szaro-brązowawe połacie zeschniętego kleju.


 Moje obawy o to, że nadruk w przestrzeniach niezadrukowanych będzie sprawiał problemy, nie były bezzasadne. Czułam, że coś będzie nie tak i miałam rację:


Skórka pęka w przestrzeniach pomiędzy nadrukiem, co doskonale widać na przykładzie maswerków oraz strzelistych okien.


 Pęka także w okolicach magnesowych zatrzasków, oraz na całej długości pomiędzy nimi (przez wszystkie maswerki).


 Wielka szkoda, ponieważ nadruk jest jedyną częścią, wobec której w chwili obecnej mam zastrzeżenia.


Jak zatem widać, wszystkiemu winna jest nieusztywniona klapa teczki połączona z nadrukiem posiadającym przestrzenie pomiędzy poszczególnymi elementami. Pozostałe części torebki, takie jak podszewka, rączka, mocowania paska oraz skórka w innych miejscach nie stwarzają żadnych wartych odnotowania problemów.

Należy podkreślić, że torebka została kupiona w 2012 roku, ale do użytku codziennego trafiła na początku 2014 roku. Moim zdaniem przez ostatnie dwa lata spisywała się bardzo dobrze i zdecydowanie była warta wydanych pieniędzy.