Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Offbrandowe różności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Offbrandowe różności. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 maja 2015

Casualowe mroczności

 Pora na kolejną notkę poświęconą rzeczom totalnie casualowym :^

Na pierwszy ogień idzie milusi w dotyku żakiet, kupiony u pewnej Pani Rumunki na (ogromnym) targu, który odbywa się co sobotę w moim mieście. Zakup pamiętam jak dziś, ponieważ kiedy już wracałam do domu i nie miałam zamiaru nic kupować, rozpętała się ogromna burza :"D Nie mając gdzie się schronić utknęłam pod jakimś randomowym stoiskiem, trzymającym się w jednym kawałku na słowo honoru. Wiał straszliwy wiatr, zimne krople deszczu chłostały mnie bezlitośnie, woda przelewała mi się przez trampki, a przed moim nosem powiewał...


 ...ten oto uroczy żakiecik >D
Nie zważając zatem na niesprzyjające warunki atmosferyczne rozpoczęło się (a jakże!) targowanie, przymierzanie, doszukiwanie wad (aby miła Pani ani nie puściła mnie z torbami, ani nie wygnała spod namiotu za "bezpodstawne" negocjowanie z ceny). Ostatecznie stanęło bodajże na 40zł. Dodam tylko, że była to ostatnia sztuka w jedynym słusznym kolorze (ostał się jeszcze granat, a na innych stoiskach biel). Tyle wygrać ♥


 Żakiet ma swoje plus i minusy. Plusami z pewnością są dwa rzędy złotych guziczków (nadających odzieniu lekko militarny charakter), odpowiedni rozmiar, bardzo przyjemny w dotyku materiał. Minusy? Brak kieszonek (są za to klapki imitujące ich obecność) oraz brak możliwości zapięcia go. Minusy te jednak nie przeszkadzają mi zbytnio, a sam żakiet jest zdecydowanie moim ulubieńcem ♡


Postanowiłam nie ograniczać się jedynie do ubrań i zaprezentować trochę dodatków. W tej notce pochwalę się łupem z second handu: absolutnie przepiękną koronkową chustą ♥


 Jest na tyle duża, że niestety nie udało mi się wykonać jej zdjęć w całości ;_;
Kosztowała mnie - bagatela -  3,5zł. Nigdy się z nią nie rozstanę >D


 Zastanawia mnie, czy sposób w jaki naniesiono wzór można określić jako flock?
 Chusta ma kształt trójkąta, którego dwa boki ozdobiono frędzlami.


 Motyw floralny obecny jest na całości chusty: kwiaty róż, gałązki z liśćmi, po bokach malutkie kwiatuszki, u dołu bliżej niezidentyfikowany gatunek kwiatu - całość jest wykonana bardzo starannie. Lucky me, bowiem piękność ta trafiła do mnie w stanie idealnym.


 Jeśli ktoś ma wątpliwości co można zrobić z tego typu dodatkiem, to odpowiedź jest bardzo prosta: nosić! >D Najlepiej na ramionach, do sukienek na ramiączkach (aby słońce nie spaliło skóry ramion, co niestety zdarza mi się nagminnie). Co prawda taki sposób noszenia kojarzy mi się troszkę z babciami, ale odpowiednie zestawienie ubrań sprawia, że można stworzyć lekko wiedźmowaty outfit >D


Na koniec sukienka w kolorze czerni absolutnej :D
Wyszperana w outlecie (za cenę nieco wyższą, niż jestem przyzwyczajona płacić za używane ubrania), pokochałam ją od pierwszego wejrzenia. Długo wahałam się nad zakupem: z jednej strony czerń idealna, a sama sukienka jest doskonale dopasowana do mojej sylwetki.


 Z drugiej strony rękawki to 3/4, a próba naciągnięcia ich do nadgarstków zawsze kończyła się zsuwaniem się sukienki z ramion... Na dodatek dekolt jest dość pokaźny, to samo tyczy się wycięcia na plecach. Ostatecznie jednak materiał kupił moje serce i tym samym dokonał się rozbój na portfelu :"D


 Dodam jeszcze, że mroczność ta wyprodukowana została przez Atmosphere. Szczerze mówiąc, podczas przekopywania second handów oraz różnej maści outletów, najczęściej napotykane klimatyczne ubrania pochodzą właśnie z Atmo, H&M i Zary. Niby lipne sieciówki, a tak cieszą >D


Inna sprawa, że wchodząc do sklepu H&M zawsze, ale to zawsze wychodzę z pustymi rękami, gdyż ceny (które niby nie są aż tak wysokie) sprawiają, że moje pejsy zaczynają się szaleńczo elektryzować. Zresztą same ubrania dostępne w sklepie nie rzuciły mnie na kolana ani razu. Nie wiem czy to kwestia tego, że mam pecha i nigdy nie spotykam nic na tyle oryginalnego by mnie porwało, czy po prostu ciekawe kolekcje nie trafiają do polszy (to w ogóle możliwe?) :v Wyjątek stanowiły jedynie spinki-różyczki, widoczne chyba w każdej mojej stylizacji. Tym bardziej ubolewam, że ostatnio w hłamie jedyne połączenie kwiatów jakie widuję to czerń+róż, a repertuar ich kształtów jest równie ubogi, jak i kolorów [*]

Nie ma to jak ciuchlandy - prawdziwy raj dla każdego, kto lubi czasem poczuć się jak łowca.
Szyfony, koronki, aksamity i welurki - moje oczy wychwytują je na wieszakach niczym wygłodzony drapieżnik zwierzynę. Bieganie po second handach jest na chwilę obecną moim ulubionym sportem >D

wtorek, 3 lutego 2015

Casual Gothic - sukienki cz. 2

 Nadszedł czas na kolejną część prezentowania casualowej zawartości szafy.
Poprzednia notka z tej serii: "Casual Gothic - sukienki cz.1" ukazała światłu dziennemu (internetowemu) szyfonową część mojej garderoby spod znaku sukienek. Tym razem postanowiłam urozmaicić posta dodając troszkę więcej... koronek >D
Tak, wiem, koronki to zuo w czystej postaci i co jakiś czas popełniam gafę zakładając ich na siebie zbyt wiele. No cóż, z niektórych przyzwyczajeń chyba nigdy się nie wyrasta :'D

Oto i pierwsza sukienka, która w sumie zapoczątkowała mój szał uzupełniania szafy pod kątem letnich i zwiewnych ciuszków:


 Sięgająca mniej więcej połowy uda, lekko rozkloszowana koronkowa sukienka z długimi rękawkami. Tak, długie rękawki na upały to świetny pomysł! Jedyny minus tego egzemplarza to dość głęboki dekolt, przez który po paru spacerach wypaliłam sobie z przodu charakterystyczny "serek" (pomimo używania *parasolki przeciwsłonecznej*) :'D
Sukienka miała już swoją odsłonę w stylizacji "Fading Bats", gdzie zestawiłam ją w najskromniejszy z możliwych sposobów.


 O ile się nie mylę, sukienka wykonana jest z koronki bawełnianej (lub bawełnianopodobnej). Z pewnością jest niezwykle miękka, przyjemna w dotyku i delikatna, a jednocześnie wytrzymała i odporna na zaciągnięcia. Przedstawia piękny floralny motyw kwiatów oraz liści:


 W okolicy talii znajdują się dwa sznureczki, które można zawiązać z tyłu pleców. Sukienka układa się wtedy o niebo lepiej, a dzięki temu, że nie są to grube szarfy, nie muszę martwić się o wbijające się w plecy zgrubienie (każdy kto podróżował w sukience/bluzce z zawiązanymi na kokardę szarfami chyba wie jakie to uczucie, kiedy człowiek chce się wygodnie rozłożyć na siedzeniu, ale coś nieustanie mu to uniemożliwia).
 

Kolejna sukienka: szyfonowa, w militarnym stylu od Atmosphere. Za duża na mnie o parę rozmiarów (zresztą na pierwszym zdjęciu widać, że wygląda jak wór pokutny), urzekła moje serduszko złotymi szamerunkami. Pomimo niemałej ceny postanowiłam ją przygarnąć w nadziei, że uda mi się ją jakoś okiełznać.


Jedyne co mi do tej pory przyszło do głowy to pasek na talię :'D
Przydałby mi się jakiś zwykły ze złotą klamerką, ale na potrzeby zdjęć i udowodnienie, że ów worek może dobrze leżeć, posłużę się paskiem - motylem:


Dekolt sukienki oprócz szamerunków zdobią także złote guziczki (na szczęście znajdujący się z tyłu sukienki, zapinany w okolicy szyi jest taki sam, jak pozostałe), falbana oraz zakładki. Okołomilitarne klimaty ostatnio przypadły mi do gustu. Szkoda tylko, że mam problemy z ich umiejętnym wykorzystaniem.


 Kolejna w mojej garderobie sukienka odcinana pod biustem, bliźniaczo podobna krojem do pierwszej zaprezentowanej w dzisiejszej notce. Lekko rozkloszowana, z długim rękawkiem. Wykonana z flockowanego szyfonu, bardzo delikatna i zwiewna:


 W okolicach ramion oraz na dolnej falbanie sukienka posiada wstawki z czegoś, co niektóre miejsca w internecie określają mianem "koronki tiulowej". Generalnie jest ona cienka i przedstawia dziwny wzór, kojarzący mi się z kwiatami gloriozy (lub peoni, w sumie nie mogę się zdecydować).
 

 Sukienka ozdobiona jest bawełnianą koronką, która od razu przykuła moje spojrzenie. Przekopując sklepy (tak, przekopywanie to zazwyczaj najwłaściwsze słowo) w poszukiwaniu czarnej dream dress najłatwiej jest trafić na paskudztwo obszyte długą, sztuczną koronką. Ta na szczęście nie jest takim potworkiem, przez co idealnie komponuje się z eleganckim a zarazem casualowym charakterem sukienki. Jest to na obecną chwilę chyba najdroższa ze "zwykłych" sukienek jakie kupiłam (udało mi się ją dopaść w sklepie indyjskim, podczas płacenia niemal płakałam). Tak, wzrok was nie myli: sukienka posiada wzór w kropeczki >D
Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem tego typu motywów, ale przekonał mnie jeden fakt: są to czarne kropki na czarnym materiale. Seems legit >D


Przykładowy zestaw skomponowany z rzeczy, które akurat miałam pod ręką:


Tak, do tej sukienki koronkowe rajty zdecydowanie pasują >D
Oczywiście w mojej garderobie znajduje się jeszcze sporo innych sukienek oraz tunik, które odpowiednio zestawione pozwalają zachować otoczkę mroczności~~~
Niech tylko zimowe słońce pozwoli mi je w końcu obfocić! </3

wtorek, 9 września 2014

Casual Gothic - sukienki cz. 1

 W ramach obiecanego jakiś czas temu urozmaicenia - notka ze zwykłymi sukienkami.
Zwykłymi to oczywiście pojęcie względne. Przede wszystkim chodzi o to, że odbiegają one od dotychczasowej (loliciej) konwencji bloga. Po drugie, nie są to sukienki znanych alternatywnych firm za które trzeba zapłacić krocie, nie są one także mroczniastymi welurowymi potworkami z którymi wiele osób utożsamia styl gotycki. Sukienki które obecnie preferuję nie są również ciągnącymi się po ziemi złogami koronek (jak to niegdyś bywało), są za to wygodne, nie ograniczają swobody ruchów (co niegdyś przerabiałam x'D) i idealnie nadają się do tworzenia casualowych gotyckich stylizacji. W zależności od tego z jakich skorzysta się dodatków można przeobrazić się albo w elegancką damę, albo w szalonego kinderemogotha. Albo w coś pomiędzy. W sumie najwięcej zależy od nastroju w danym dniu, a z tym przecież u kobiet naprawdę bardzo różnie bywa >D
Pozwoliłam sobie wybrać parę najciekawszych okazów znajdujących się (w znakomitej większości od niedawna) w mojej szafie. Jest to raczej notka z serii letniej - chociaż lato już niemal przeminęło. Lepiej jednak zabrać się za pisanie późno niż wcale, tak więc do rzeczy:

 Na pierwszy ogień idzie sukienka firmy ASOS, kupiona na lumpexowym targowym stoisku. Miałam okazję zaprezentować ją już w stylizacji "Gothic Roots".


 Jest to chyba jedna z najodważniejszych sukienek w mojej szafie: jest dość krótka, a z przodu (od szyi aż po pas) znajduje się prześwitująca, szyfonowa wstawka. Poza tym górna część z przodu wykonana jest z koronki. Sztucznej, elastycznej, ale prezentującej się dość przyzwoicie. W swoim życiu miałam do czynienia z dziesiątkami (jeśli nie setkami :'D) koronkowych rzeczy. Większość elastycznych koronkowych potworków już po pierwszym ubraniu dorabia się wystających gumeczek, które w trakcie używania mnożą się jak szalone, szpetnie wystając i nie pozwalając się usunąć w żaden racjonalny sposób. Ta koronka na szczęście jest o niebo lepsza od swoich parszywych sióstr. Czyżby to kwestia producenta i odrobinę lepszych materiałów? Nie wiem, ale taką mam nadzieję.


Tył oraz dół sukienki wykonane są z szyfonu. Delikatny i (jak to szyfon) prześwitujący, ale za to idealnie nadający się na letnie upały. Sukienka najlepiej prezentuje się z butami na obcasie, ale z trampkami na trzy centymetrowej platformie też wygląda niczego sobie ;>


 W mojej szafie brakowało zwykłej asymetrycznej sukienki na ramiączkach (co prawda z jedną ostatnio się rozstałam, ale zrobiła się na mnie lekko przyciasnawa >D). Jest to kolejny łup z sh, upolowany obok domu za jedyne 9 zł, kupiony z myślą o upałach. Sukienka jest bardzo prosta, ale dzięki temu daje wiele różnych możliwości.


Asymetryczny dół z przodu kończy się w okolicach kolana, z tyłu natomiast sięga do połowy łydek. Sukienka wykonana jest oczywiście z szyfonu, ale pod spodem ma podszewkę, kończącą się w okolicy połowy uda. Generalnie rzecz ujmując tego typu krój najlepiej prezentuje się z butami na obcasie, ale idąc na zakupy zdarza mi się popełnić ten straszliwy grzech założenia jej do wspomnianych wcześniej trampek na platformie >D


 Ostatnia sukienka jakąś dziś zaprezentuję jest właściwie tuniką :P
Kupiona za - bagatela - 10 zł, posiada przepiękne (przekiczowate) rozkloszowane rękawki. Sam dół również jest dość rozłożysty i z racji tego, że całość kończy się falbaną tuż za pośladkami, wymagana jest asysta szortów. 
O wpychaniu halki pod spód mowy nie ma >D


 Dekolt jest dość głęboki (przez co mam paskudne wrażenie, że jest to coś w rodzaju ero-piżamki), dlatego zwykle spinam go ozdobną broszką. Pod biustem znajdują się dwie szerokie waist ties, również wykonane z szyfonu. Dzięki nim można lepiej podkreślić talię, która troszkę ginie gdzieś między falbaniastym dołem a nietoperzowymi rękawkami.


 Imho, jest to ten typ sukienki, który w zestawieniu z butami na wysokim obcasie nie wyglądałby najlepiej.
Poza tym przez chwilę nabrałam ochoty na bawienie się warstwami z udziałem tej tuniki, jednak najwyraźniej nie jest dane mi ugryźć ten temat z klasą - zniechęciłam się już przy pierwszym podejściu i zbyt prędko nie podejmę się następnego. Warstwy to chyba magiczne coś, które udaje się tylko wybrańcom :'D 


Być może zaprezentowane "okazy" wyglądają bardzo niepozornie, ale tak jak wspomniałam na początku: odpowiedni dobór biżuterii, torebki, rajstop (tak, wiem - nie koniecznie koronkowych/ażurowych >D) oraz ozdób we włosach potrafi zadecydować o tym, czy zwykłe czarne ubranie nabierze charakteru i pomoże w wygodny (oraz godny!) sposób przetrwać upały. W lecie wcale nie trzeba unikać ukochanej czerni aby czuć się komfortowo i alternatywnie ;>