Nie ma to jak zostać wróżką, czyli stylizacja stworzona z lekkim przymrużeniem oka >D
Pomysł na stylizację inspirowaną tymi klimatami zrodził się w mojej
głowie dawno temu. Po części jest to sprawką filmów i seriali jakie
oglądam; po części tego, że kiedyś z racji mojego ubioru wzięto mnie za przedstawicielkę tego rzemiosła; po części też przez masy wróżek/cyganek, które swego czasu dość uparcie
chciały wróżyć mi z ręki/kryształowej kuli/stawiać tarota/odprawiać inne gusła (zawsze wzdrygam się na samą
myśl o takich bredniach). Ostatecznie zmotywował mnie do tego pewien sen, w którym sama postanowiłam zająć się tym fachem: zaczepiona na ulicy przez starsze panie i poproszona o wywróżenie, czy jeszcze kiedyś spotka je płomienny romans + przywołanie ducha ich niedawno zmarłej przyjaciółki, postanowiłam dla żartu zgodzić się na stworzenie tego typu przedstawienia. Rzecz jasna nie mogło się to skończyć dobrze :"D
Aby nie było wątpliwości: zestaw ten tak na dobrą sprawę jest zwyklakiem
do śmigania na co dzień. Szyfonową chustę wystarczy zarzucić wokół
szyi, a kandelabrowe spinki wpiąć we włosy - powstaje wtedy klasyczny,
czarny outfit. Trochę żałuję, że nie uwieczniłam go w tej postaci, ale czasu na robienie zdjęć było niewiele i w pośpiechu całkiem zapomniałam o "wielofunkcyjności" chusty... a może raczej powinnam powiedzieć, że zbyt dobrze bawiłam się mając ją przytwierdzoną do włosów i delikatnie machając nią dookoła? >D
Tak, szyfonowa chusta dodaje tajemniczości, poza tym jest wręcz stereotypowym elementem ozdabiającym głowy wszelkiej maści wróżbitek (tuż obok turbanów i okazałych, złotych ozdób). Po bokach, na wysokości skroni, chusta przytwierdzona została kandelabrowymi spinkami. W końcu okazałe żyrandole dość szybko demaskują obecność duchów lub innych sił nadprzyrodzonych (czy to przygasającymi światłami, czy też lekkim kołysaniem), dobrze jest więc mieć jakieś pod ręką >D
Dobrze jest też mieć jakieś na ręce, dlatego wśród pierścionków pojawił się kolejny kandelabr od Restyle. Do tego srebrny pierścionek z kocim okiem oraz komplet: wisior i pierścionek z różowym kwarcem. Całość uzupełniona sznurami czarnych perełek ♥
Kandelabrowy komplet uzupełniał majestatyczny (gigantyczny) wisior-żyrandol (rzecz jasna także od Restyle). Niestety, on jako pierwszy wyczuł złą energię i... pękł. W formie wiszącej pozostała jedynie jego góra, dół natomiast dość symbolicznie upadł, dając znać, iż seans nie przebiega najlepiej, lub innymi słowy - zabawa w wywoływanie duchów przestała być zabawą i sprawy przyjęły dość poważny obrót.
Próba ratowania sytuacji przy pomocy machania chustą oraz kręcenia koralikami na niewiele się zdała - raz przywołane licho nie chciało dać się odpędzić.
Co prawda klasycznym, niemal nieodłącznym rekwizytem każdej wróżbiarki jest kryształowa kula, tutaj jednak wystarczyć musiała tablica spirytystyczna Ouija (to uczucie, kiedy wróżenie, przywoływanie duchów i inne czynności zlewają się w jedną wielką, czarną, bezsensowną i bezładną masę :'D). No cóż, tak to jest, kiedy jest się podrabianą wróżkospirytyską. Pytania do duchów o wskazówki jak postępować z nieprzyjaznym duchem oczywiście nie mogły przynieść żadnego skutku i sytuacja zamiast ulec poprawie, z minuty na minutę pogarszała się coraz bardziej.
Kiedy na dość naiwne pytanie "czy odejdziesz stąd?" kursor zaczął przesuwać się w kierunku "NIE", oczywistym stało się, że najwyższa pora kończyć przedstawienie i brać nogi za pas.
Na szczęście buty nie miały zbyt dużego obcasa, a koronkowa sukienka nie była zbyt długa, dzięki czemu dość łatwo było dobiec do drzwi...
...a następnie uciec w siną dal, jak najdalej od bałaganu, który się narobiło. Yep, wywoływanie duchów to nie zabawa, nie róbcie tego w domu. Przynajmniej nie w swoim! >D